niedziela, kwietnia 23, 2017

Kto by myślał o chorowaniu:-)

 

Moje wczorajsze chorowanie potrwało kilka chwil zaledwie. A to za sprawą wnętrz na jednym z blogów, w których wczoraj pobyłam. Stara, biała porcelana, lniane ściereczki z inicjałami, obrusy, narzuty i poduszki - stare, białe, takie jak lubię. Wszędzie. Podłogi drewniane, dodatki i mebelki... Wszystko cudne. I jak tutaj chorować, kiedy serce wyrywa się do tych wszystkich, moich starociowych materiałowych i porcelanowych skarbów, by je na nowo gdzieś poukładać i poprzestawiać. W dodatku przed południem wyjrzało zza chmur słońce:-) Aspirynka też podziałała, przynajmniej na tyle, by przebrać się i rzucić w wir, choć troszkę, czynności dekoracyjno-porządkowych. Na początek, zainspirowana jednym z ujęć, przełożyłam świeczki do starego, emaliowanego pojemnika. I pomyśleć, że prawie identyczny, jak ten drewniany, miałam kiedyś. Poszedł jednak w bardzo dobre ręce:-)

sobota, kwietnia 22, 2017

W domowych pieleszach


No i jest, sobotni poranek. Niebo zasnute chmurami, deszcz i przenikające wszystkie zakamarki zimno. W radio też nostalgicznie dziś jakoś. Samopoczucie, to fizyczne, nie najlepsze. Zimny wiatr i deszcz zrobiły swoje. Przemarzłam ostatnio niestety. Przemęczenie do tego i organizm nie dał rady. Weekend zatem w szlafroczku planuję i z herbatką z cytrynką, z imbirem i soczkiem z aronii produkcji własnej:-) Tutaj kilka słów o właściwościach tego niedocenianego wciąż owocu. Do tego książka, gazetki, coś do podjadania, cieplutkie kapcioszki. I poprzeglądam wnętrza, takie jak lubię. Dziś jestem sobie tutaj. I jakoś będzie:-) 

piątek, kwietnia 21, 2017

Moje `must-have`


Na tarasie resztka śniegu przywołuje obraz sprzed kilku dni. Wciąż zimno i mało wiosennie. I calutki najbliższy tydzień taki właśnie ma być: pochmurny, zimny i deszczowy. W takie dni bardziej niż zwykle oddaję się przemyśleniom, ale też pracom domowym przeróżnym. Bo skoro w ogrodzie nie można, gdzieś spełniać się trzeba:-) 

środa, kwietnia 19, 2017

Biało/zielono


Dziś świat przybrał iście baśniową scenerię. Zupełnie niespodziewanie w ciągu nocy zmienił się nie do poznania. Nie pamiętam, kiedy coś tak bardzo poruszyło moje serce. Drzewa pełne młodziutkich listeczków pokryte białym puchem. Gałęzie uginały się pod ciężarem śniegu tworząc alejkę z nisko opadającymi w łuk gałązkami, pod którymi przeciskałam się niczym poszukiwaczka skarbów:-) Niezwykły obraz, nie mający porównania z niczym innym. Rozglądałam się dookoła i nie wierzyłam, że to ten sam, co jeszcze wczoraj, budzący się do życia, las:-) 

wtorek, kwietnia 18, 2017

W koronkach i falbankach


Dziś nie łudziłam się ani trochę. Wiedziałam, że jest ponuro, zimno i mokro i tak pozostanie do końca dnia. I nastrój dziś taki miałam trochę jak pogoda. W tej swojej melancholii zajrzałam w kilka blogowych, moich ulubionych miejsc. A to zawsze przynosi dobre emocje i inspiracje. I troszkę pomogło w tym moim, nijakim samopoczuciu, w którym nic a nic nie chciało mi się dzisiaj. A po kilku zdjęciach wpadłam do pralni, ogarnęłam kuchnię, ubrałam łóżko w koronki i falbanki... I nie tylko łóżko. Tak lubię otaczać się nimi, jak kwiatami:-) Prześcieradła z koronkami i haftami, ręczniki z falbankami i szydełkowym wykończeniem, podusie i obrusy... Lubię, kiedy są, wszędzie! Przy filiżance z kawką, na umywalce, w kredensie, na półeczkach i wieszaczkach, na stołach i krzesłach, zawieszone albo ułożone tu i tam...
Copyright © 2014 bielhani , Blogger