czwartek, sierpnia 17, 2017

Mogłabym polubić


Po pięknym, słonecznym, jasnym, wczorajszym dniu, szaro, ponuro i deszczowo. Uczę się wciąż, jak cenić i taką aurę. Bo nie na to z utęsknieniem przecież czekam, a na poranki usłane kolorami. Zamiast tego smutne dziś niebo... I tak w łazience mojej na troszkę zaszyłam się. Bo i nieckę już dawno ułożyć chciałam, w roli półki nawannowej i przy okazji znów troszkę dekoracyjnie ją odświeżyć mogłam. Okazuje się , że wymiarowo idealnie się zgrało:-) Na gąbkę, mydełko, świeczuszkę, niecka jak znalazł. I książka się zmieści, na upartego nawet lampka wina:-)

wtorek, sierpnia 15, 2017

Nowy, dobry dzień

Ostatnio  szczęście mam wielkie do książek ciekawych, tak przypadkiem wypatrzonych, przy okazji zakupów jedzeniowych. I to nie w `świecie książki`, a w supermarkecie/dyskoncie osiedlowym. I tak to powróciłam znów z tą oto książeczką, nie przypadkiem chyba z akcentem moim ulubionym, białym znów, w tytule. Wydana pięknie. W formie albumu można by rzec. A porusza zasady zdrowego żywienia. Ogólnie nie przepadam za poradnikami i promowanymi wciąż nowymi dietami i cudownymi radami w tym temacie. Preferuję stałe, dobre nawyki żywieniowe. Nie ograniczam jedzenia, zwracam jedynie uwagę na to, czym karmię siebie. Z ustępstwami i miłymi odstępstwami:-) I tak czytając powolutku, sporo z tej książeczki pokrywa się z moim codziennym praktykowaniem i poczynaniami kuchennymi, które nie są moją ulubioną dziedziną życia:-) Ale odnajduję i w niej czasem przyjemność. Przy tej też okazji bardzo chwalę sobie jeden podstawowy składnik mojej kuchni, który zawsze lubię mieć pod ręką. To kasze. Uwielbiam! Codziennie właściwie je gotuję, kilka woreczków i w zapasie, w lodówce, zawsze mam je w gotowości do wykorzystania. By na śniadanko z rodzynkami orkiszową sobie posmakować. Na kolację z suszonymi pomidorkami jęczmienną albo białą, gryczaną na przykład (to moje ulubione). Czy po powrocie skądś, zwyczajnie ten pierwszy, największy głód zaspokoić.

niedziela, sierpnia 13, 2017

Biegnę wdzięczna i szczęśliwa


Wdzięczna i świętująca...
Zapatrzona w budzący się dzień. Cała w dźwiękach, 
które niezmiennie poruszają mą duszę.
Szukająca zachwytów, których tyle dookoła...
A to w przebarwionych słońcem hortensjach.
W konewce starej tuż obok... 
W powiewie rześkiego, porannego powietrza, 
które wciągam długo i zachłannie wczesnym rankiem.
Z przymkniętymi powiekami, 
otulona mięciutkim swetrem i ciszą...
A wszystko zanim wstanie dzień.
Potem już rozświetlone słońcem wszystko, 
inne już i tak samo cudne.

niedziela, sierpnia 13, 2017

Bez wyrzutów leniwie


Tyle dobrego dziś w zanadrzu:-) Najpierw dwa buki, które czekały już właściwie na wymianę, bo zeschły zupełnie, wypuściły młode, zieloniutkie listeczki:-) Cud! Zatem ich widok za oknem cieszy mnie bardzo. Po drugiej zaś stronie, od frontu domu, też maleńka zmiana, a raczej dopełnienie tego, co było. Kącik mój lawendowo-hortensjowy wzbogacił się o kolejną hortensję bukietową i gaurę. W skrzyni natomiast kilka jeżówek uroczych z puchatymi łebkami, w kolorze delikatnej zieleni i coś, co zachwyciło mnie bardzo. Nazwy nie zapamiętałam niestety. Mam wielką nadzieję, że rozrośnie się na wszystkie strony:-)

piątek, sierpnia 11, 2017

Niezwykła ich moc


Kwiaty mają tę niezwykłą moc, iż ta sama przestrzeń 
z najmniejszym choć naznaczeniem kwiatowym akcentem, 
staje się innym już wnętrzem. 
Radosnym, żywym, domowym, sielskim, pięknym...
Nasza pracownia czasem tonie w kwiatach:-)
I tę jej odsłonę uwielbiam!
To jak dopełnienie jej niezwykłego potencjału, który dostrzegłyśmy wchodząc tutaj, gdzie ani kolory, ani zapachy ani zupełnie nic nie stwarzało krzty nawet przestrzeni, którą nosiłyśmy w swoim sercu i wyobraźni.
Copyright © 2014 bielhani , Blogger