niedziela, lutego 18, 2018

Sporo wrażeń


Niedzielne poranki zawsze nastrajają mnie bardzo domowo.
Lubię taki dzień rozpocząć od włożenia do pieca bułeczek albo ciasta.
Drożdżowego najchętniej:-)
Przedtem jednak świece, kawka... 
Teraz, zamiast niej, soczek świeżutki.

piątek, lutego 16, 2018

Pierwsza rocznica


16 luty, to dzień urodzin pracowni:-) Obchodzić pragnę jak swój własny... Dziś z trudem zgasiłam światło i zamknęłam za sobą drzwi.
Nawet już nie pamiętam, jak to było bez niej... I nie sposób myśleć, że mogłoby jej zabraknąć. Zrobiłam sporo zdjęć. Tak cudownie padało dziś światło na wszystko dookoła. Przysiadałam to tu to tam i gapiłam się i chłonęłam... Cała szczęśliwa też spotkaniem dzisiejszym z niezwykłą Osobą, pełną pasji i miłości do starociowych klimatów. Zadziało się to coś, co sprawia, że z całych sił pragnie się już tę Osobę zaprosić do swojego grona, powierzyć swoje skarby, zaufać... Tworzymy powolutku, kroczek po kroczku swoją ekipę:-) Jestem naprawdę dobrej myśli:-) Jeśli tak bardzo kocha się to, co się robi, nie może się nie udać:-) Do tego, kiedy jeszcze połączy się siły, kiedy wzajemnie obdarowywać się będzie każdego dnia swoją twórczą, dobrą energią...:-)To musi promieniować, zarażać innych, przyciągać sobie podobnych, zwariowanych, niepoprawnych pasjonatów/wariatów:-) Tak pięknie dziś potoczył się ten dzień. Całym sercem jestem wdzięczna za każdą chwilkę. Właśnie dziś:-)

czwartek, lutego 15, 2018

Jakiś cichy gdzieś kąt...


To jeden z tych dni, kiedy... 'w najdalszym kącie siadam i sama z sobą, chcę do ładu dojść...'. Za oknem szaro buro. Na wiosnę trzeba nam jeszcze zaczekać. Kilka miłych przerywników jednak dziś po drodze... Umówione spotkanie z cudownymi dziewczynami w pracowni na przykład:-) Gdyby nie to, pewnie zaszyłabym się w najciemniejszym kącie, by przeczekać ten czas. Kilka też zmian u nas:-) Przede wszystkim, żyrandol przywieziony przez Anię z Toskanii, nareszcie na swoim już, należnym miejscu:-) To niezwykłe, że jeden przedmiot tak bardzo odmienia całe wnętrze. Pięknie z nim:-) Przestawiłam też stół. Jest i miejsce do pracy, w sensie `biurka`. 

wtorek, lutego 13, 2018

Kilka moich dziś radości



"Nie można kochać tych, których się boimy" 
                               Lew Tołstoj
Kilka tych słów m.in. zapamiętałam z niedzielnego kazania w parafii św. Bartłomieja przy ulicy Bernardyńskiej w moim mieście. Do tej parafii, choć nie moja, kieruję swoje kroki z czystego wyboru serca. Tam... przemawia do mnie wszystko. To ponad stuletnia budowla w stylu neogotyckim na planie krzyża łacińskiego, zapierająca dech w piersiach. Zachwyca mnie w niej wszystko. Na początek żyrandole. Nie mogę się na nie napatrzeć. Cudowna symetria we wszystkim. Jednak to co sprawia, że wracam, to osoby odprawiające msze, a właściwie to, co przekazują i w jaki sposób. Tam nie dłuży się czas. Nie rozmyślam, co zrobię dziś na drugie danie, ani nawet nie rozglądam się dookoła. W zasłuchaniu i skupieniu, przeżywam tę chwilkę z Jezusem. I żałuję, że tak szybko mija... Niedaleko mieści się ten pierwszy, XIII wieczny kościółek św Bartłomieja. Wciąż odbywają się w nim msze święte:-) A takie, jak powyższe, myśli, zapadają w serce, niosą refleksje i skłaniają do przemyśleń... Kiedy na co dzień, jesteśmy blisko ludzi, których się boimy, to nie tylko nie sposób kochać ich, ale też przy nich, boimy się kochać samych siebie... 
Takie słowa poruszają. Przeżywa się je jeszcze długo potem. 

niedziela, lutego 11, 2018

Pięknie mi


Pierwsze co dziś zrobiłam po zaparzeniu kawki, to odszukanie jakichś informacji na temat wiosennej aury. I okazuje się, że już pod koniec lutego  poczujemy przyjemny powiew wiosny. Ta prawdziwa, nadejdzie w drugiej połowie marca:-) Termometry wskażą powyżej 10 stopni, nawet 15:-) Zatem jeszcze tylko miesiąc! Serce skacze z radości na myśl o miłych, słonecznych porankach i dniach. Widzę już pąki drzew i kwiatów dookoła... Achhh! Cudowna perspektywa:-) Tymczasem zimny, lutowy poranek, ze słońcem jednak:-) Cienie tańczą na ścianach i meblach... Sączę bez przekonania troszkę już tę moją kawkę parzoną i czekam bardzo na tę prawdziwą, z mojego ekspresu. Jeszcze kilka dni:-) Powróciłam znów muzycznie do pani Celińskiej. Kolejna moja odmiana po przyjeździe:-) Od dość dawna nie wyjmowałam z odtwarzacza w samochodzie płyty Ani Dąbrowskiej. Na wszystko mam ochotę spojrzeć na nowo i tak mi z tym dobrze:-)
Copyright © 2014 bielhani , Blogger