Mam wrażenie, że mój organizm trochę wariuje. Za sprawą tego niepomiernego mrozu, kiedy przejście kilku kroków ze sklepu do samochodu powoduje przemarznięcie... I pomijając to całe opatulanie się, próby wszelkie dogrzewania się, ja po prostu nie wychodzę z kuchni i ze spiżarki:-) Wciąż czegoś mi się chce. Podjadam, smakuję, rozglądam się, odnajduję i tak apiać od rana... Tłumaczę sobie, że to zrozumiałe przecież. I niezwykłe zarazem. Wewnętrzny czujnik podpowiada, że należy zabezpieczyć się i poczynić zapasy. Tak w razie czego. By móc i mieć skąd czerpać energię. Jesteśmy nieodłączną częścią przyrody. I tak oto przekonuję się dziś o tym po raz wtóry. Nie wyściubiam nosa spoza domu, tylko w niezbędnych, ostatecznych potrzebach. Popijam co rusz nową herbatkę, taką jak lubię, z jagódkami goji i imbirem z yerbą na przemian, bo energii zero od rana. Przeglądam zdjęcia pełne słońca i nowalijek z zeszłego roku i... odliczam dni do piątku. Każdy kolejny poranek od piątku właśnie, będzie już o kilka stopni cieplejszy:-)
Póki co zimno jak nie wiem co. Trzeba nam zwyczajnie przeczekać:-) Otuchę niosą wszelkie już wiosenne i wielkanocne nawet inspiracje. I ta wiosna, która już w sercu:-) Wczoraj, z uwagi na przekładanie grzejnika w pracowni, w domku byłam zaledwie chwilkę w ciągu dnia. Wystarczyła mi jednak, by przemeblować blaty okołopiecowe. Robot kuchenny i sokowirówka stanęły w zakątku, tuż za lodówką. W ich miejscu ułożyłam deski kuchenne i kilka podręcznych, a i dekoracyjnych przedmiotów:-) Ekspresowa i maleńka minimetamorfoza, a serce rośnie:-)
Blaty kuchenne powolutku spędzają mi sen z powiek:-)
Mam już w swojej głowie takie, które mogłyby zastąpić obecne.
Drewniane, z profilowanym brzegiem, białe najchętniej.
Druga alternatywa to beton lub tadelakt,
którym zachwycam się już od dawna.
Nie na tyle jednak długo,
by wykorzystać go w moim domu na etapie wykańczania.
Dziś moje łazienki i podłogi pozbawione byłyby kafli.
Ja też droga Haniu wyczekuję ciepła:))po przebytej grypie jestem bardzo osłabiona i z domu prawie nie wychodzę:)))nawet nie mam siły coś w domu poprzestawiać:)))Pozdrawiam serdecznie:))
Tym razem bardziej niż na starocie czekam na ciepło i słońce. To wiosenne:-) Od jakiegoś też czasu, wolę i wybieram inne giełdy od tej bytomskiej... Też chce mi się ogrodu:-) Bardzo! Gorąco pozdrawiam, Hania
Ja też droga Haniu wyczekuję ciepła:))po przebytej grypie jestem bardzo osłabiona i z domu prawie nie wychodzę:)))nawet nie mam siły coś w domu poprzestawiać:)))Pozdrawiam serdecznie:))
OdpowiedzUsuńCieplutko się trzymaj Reniu i zdrowiej:-) Odzyskasz siły i wszystko wróci do Twojego porządku:-)
UsuńCałusy,
Hania
Przeczytałam tytuł i od razu na kalendarz aaaaa giełda staroci:)
OdpowiedzUsuńI u mnie mróz nieziemski. I ja czekam na cieplejsze dni. Bratków już mi się chce i hortensji:) i w ogóle ogrodu
ściskam cieplutko
Tym razem bardziej niż na starocie czekam na ciepło i słońce. To wiosenne:-)
UsuńOd jakiegoś też czasu, wolę i wybieram inne giełdy od tej bytomskiej...
Też chce mi się ogrodu:-) Bardzo!
Gorąco pozdrawiam,
Hania