Nastała jesień:-) Nieco inaczej mi w tej aurze. Poranki nie zawsze rozświetlone słońcem sprawiają, że zaszywam się w swoich domowych kątkach, w nich tyle zawsze do zrobienia... Właściwie nie pamiętam zupełnie, bym w błogim lenistwie koiła swą duszę nic nie robiąc, zanim wyjdę do pracowni. Mimo to, wciąż mam poczucie, że nie nadążam. Choć ogólnie czyściutko i schludnie, tyle czeka, by uwagę i czas oddać. Pomijając wszystko co w domu, ogród liście już ściele do zgrabienia, przyciąć co nieco przed zimą trzeba by i mebelki ukryć pod dachem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myśli Dekoracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myśli Dekoracje. Pokaż wszystkie posty
czwartek, października 21, 2021
poniedziałek, lipca 12, 2021
Duszy potrzeba piękna
"Ludzie konsumują, nabywają, gromadzą, kolekcjonują-innych ludzi, kontakty, dyplomy, tytuły, odznaczenia. Uginają się pod ciężarem swoich dóbr i zapominają, że pożądanie zmienia ich w istoty podporządkowane coraz liczniejszym pragnieniom".
"Sztuka prostoty" Dominique Loreau.
Poniedziałkowy mój poranek. W starej filiżance ciepła woda z witaminką C. Popijam ją na przemian z wodą z imbirkiem albo też z mielonym lnem. Okno tuż obok rozwarte na oścież. Oddycham rześkim, wilgotnym po nocy powietrzem. Tli się Palo Santo. Czytam. Dziś zajrzałam znów do książki, która w realny sposób wpływa na moje życie. Zmienia moje myśli. Postrzeganie. Uspakaja. Pomaga też dostrzec to, co instynktownie od dawna już czułam...
poniedziałek, marca 22, 2021
Będę sprawiać sobie miłe rzeczy...
Jeszcze mocniej doceniać mam życie? I każdy nowy dzień? Dobrze! Będę. Bardzo chcę. Życie przyniosło mi nową znów lekcję. Bardzo trudną. Pełną bólu, cierpienia i pokory. Minęło 12 dni, w których doświadczyłam beznadziei, ludzkiej nieczułości, samopoczucia tak złego, że nie sposób przywołać odniesienie... Potem kolejne sześć dni trudnych bardzo, choć już dało się funkcjonować. Przetrwałam i oto jest znów dobrze:-) Dziś po raz pierwszy poczułam się normalnie:-) W pierwszym dniu wiosny! Myślę o wszystkich, którzy cierpią. Którzy żyją w bólu, bo pomoc z jakichś przyczyn jest bardzo utrudniona czy też niemożliwa. Ja mam ogromne szczęście! Powracam do zdrowia:-) Z sercem pełnym radości i oczekiwania... Na pierwsze, wiosenne kiełki. Na woń budzącego się dnia. Na śpiew skrzydlatych stworzonek dobiegający przez uchylone wczesnym rankiem okna. Jestem taka szczęśliwa:-) Przede mną to wszystko cudowne, co przydarza się nam każdego, mijającego dnia. Z wdzięcznością przyglądać się będę i celebrować jeszcze piękniej każdą mijającą chwilkę. Bo nie jest mi dana raz na zawsze. Tak jak zdrowie. Pomimo moich codziennych starań, nie miałam wpływu na to, co przyszło. Przyjmuję z pokorą to doświadczenie. Nie chcę pamiętać już tego co było trudne i złe. Idę dalej bogatsza o uważność jeszcze większą i wdzięczność:-) Mam ochotę na wszystko:-) Opróżniłam szufladę ze sztućcami na początek. Miejsce tych z Ikei, używanych od lat zajęły ukochane moje, starociowe, zdobne:-) Przygotowałam dla siebie ulubiony mój budyń:-) Nałożyłam do ulubionej miseczki i zjadłam go ulubioną, starutką łyżką, której dotąd szkoda było mi używać. Już tak nie chcę. Nie chcę niczego sobie żałować. Nie chcę odkładać niczego na potem, na lepszą okazję. Najlepszą chwilą jest ta, która trwa teraz! A ja wciąż rozmyślałam nad tym co będzie, albo o tym, co było... To co jest teraz, jest najcenniejszym skarbem;-))) I jeszcze mocniej pragnę cieszyć się każdym dniem, każdą chwilką, która się przydarza:-) Rozpoczynam od moich sztućców i naczyń. Od przyrządzania dla siebie posiłków na jakie tylko przyjdzie mi ochota:-) Bez myśli, że dla siebie tylko nie ma sensu. Dziś już tak nie myślę:-) Będę dla siebie dobra. Będę dla siebie cierpliwa. I będę sprawiać sobie miłe rzeczy.

