Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pracownia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pracownia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, czerwca 17, 2021

Mój wyśniony scenariusz


Pachnie zaparzony dopiero co rumianek. Tuż przy nim ostatni już skraweczek babki z wczoraj na starociowym talerzyku:-) Okna rozwarte na oścież, tak by obraz z zewnątrz przenikał do pracowni... Słońce, świergot miły, widok wszechobecnych bluszczy spowijających pnie starych drzew... Raz na czas jakiś dają się słyszeć zapowiedzi o nadjeżdżających pociągach. Lubię wsłuchiwać się w odgłosy dworca kolejowego:-) Wszystko to tworzy niezwykłą, baśniową scenerię tutaj. Jestem szczęśliwa:-))) Mam swoje miejsce. Prawdziwe i wyjątkowe.

wtorek, października 15, 2019

Inaczej...



Tak już jest u mnie, że lubię bardzo raz na jakiś czas odmienić coś wokół siebie. A kiedy jeszcze dane jest mi pobyć we wnętrzach, które poruszają zakamarki duszy, skrywające tę całą moją miłość do starociowych drobiazgów i mebelków, a przy tym cała reszta staje się przemiłym i niezapomnianym dopełnieniem, nie umiem powstrzymać się przed maleńkim choć `odświeżeniem` mojej przestrzeni:-) Tak też w pracowni od wczoraj poczynam sobie w tym zakresie. Przy tym też ze ścierką znów mogłam zajrzeć tu i tam. A to przydało się już bardzo:-) Przestawiłam zatem co nieco, ułożyłam inaczej i z satysfakcją zerkam już na to odmienione wnętrze pracowni:-)

Tutaj stała wcześniej eklektyczna sofka... Na jej miejscu stanął nasz zdobyczny mebelek/prezent:-) Powstał kącik rzeczy miłych, 
w większości przeznaczonych na sprzedaż:-)

piątek, marca 15, 2019

W miętowej tonacji


Dzisiejszy dzień upłynął nam w miętowym nastroju:-)

niedziela, marca 10, 2019

Inaczej



Przegapiłam dziś wschodzące słońce. 
Być może dlatego, iż hulający w nocy wiatr zaburzył mój sen.
Czasem jednak lubię tę odmianę:-)
Pozostawiłam odsłonięte okna,
toteż powitało mnie świecące wyraźnie słońce wysoko na niebie:-)
Poczułam, że będzie to znów mój dzień:-)
Wczorajszy taki był, aż do ostatnich myśli przed snem...
Bosa przeszłam do kuchni, by zaparzyć wodę z imbirem.
I wdzięczna za ten poranek, 
pobyłam przy moim oknie, zapatrzona w to, co na zewnątrz.
Biła dziś stamtąd jakaś jasność i świeżość.
Zawsze takie mam odczucie po silnych wiatrach.
Powietrze i świat inaczej pachnie.
Chwilka minęła, zanim niespiesznie przywdziałam coś, 
by już za moment przechadzać się pomiędzy starociowymi stoiskami 
na Lipowym:-) W nozdrzach poczułam rześkie, świeże powietrze.
Uwielbiam! Przymykam oczy i biorę kilka głębokich oddechów:-)
Żyję...

piątek, listopada 30, 2018

Umilacze


Są dwa miejsca i momenty, w których najchętniej witam wschodzące słońce... Pierwsze to pobliskie łąki podczas porannej przebieżki, drugie, to oczywiście giełda staroci:-)
Dziś powitałyśmy dzień na starociach właśnie. Pomimo przejmującego zimna, pojawiło się wielu wystawców. 
Zakupiłyśmy sporo uroczych klamotów:-)
Pobyłyśmy w miejscu bliskim sercu i pośród ludzi,
których w to jedno miejsce,
bez względu na wszelkie niedogodności,
sprowadza miłość do staroci i wielka pasja...
Wystarczyło nałożyć na siebie... sześć warstw, rękawice z jednym palcem tj mitynki i ponadczasowe, bezkonkurencyjne Emu:-)
Ciepłe stopy to podstawa!
Zatem dziś raniutko starocie wypełniły miło czas, 
po nich kawka pyszna w pracowni. 

piątek, października 26, 2018

Niby nic


Potrzeba matką... inspiracji:-) Poszukiwałam pilnie skrzyni na drewno kominkowe. Zajrzałam do pracowni, garażu, domków narzędziowych... I znalazłam! Pod ławeczką w salonie:-) W niej dyńki moje bielutkie. Zatem rozdysponować wystarczy jej zawartość i już. Jednak sporo ich jak się okazało. Wymyśliłam, że ozdobię nimi kredens, ten z salonu:-) Ze starą porcelanką pięknie im:-)

niedziela, września 30, 2018

Moje radości


I nastał niedzielny poranek😉 Na początek mroźny, z trawą pokrytą szronem, jednak już po chwili z cudnie budzącym się niebem. 

środa, września 26, 2018

Zimno...


Owinęłam się ciepłym szalem, okryłam kołdrą i wciąż mi zimno... Trochę czasu spędziłam dziś i wczoraj w pracowni, by przygotować wszystko na sobotnią naszą sprzedaż podwórkową, a zrobiło się w niej dość zimno niestety. Jeszcze nie uruchamiamy ogrzewania. Wciąż tli się nadzieja, że aura zmieni się na taką słoneczną i w pracowni znów cieplutko będzie i miło:-) Tzn miło jest zawsze:-) Poszukuję kozy/pieca. To taka dodatkowa alternatywa będzie. No i są, tyle że współczesne głównie. A mnie marzy się stara, zdobna:-) Mam jeszcze trochę czasu?:-) A juro czeka nasza kwiatowa giełda. Zamówiłyśmy białe dyńki, oby czekały:-) Wrzosy zielone też chciałabym zakupić dla siebie. I może chryzantemki z tych małokwiatowych, białe do donic. O ile w samochodzie miejsce jakieś pozostanie. Takie to plany na przedpołudnie jutrzejsze:-) A właściwie jego część. Tymczasem kilka ujęć tego, co przygotowałyśmy pod sprzedaż sobotnią:-) To tylko część. Nazwijmy to górny poziom:-) Przy wejściu na dole czekają pozostałe klamoty-)  

środa, września 12, 2018

Moje dni


Jestem taka wdzięczna... Za dar poranka. Za każdą niteczkę na moim niebie. Za calutki, niezwykły spektakl, jakim wczoraj mnie obdarowało... Nie sposób opowiedzieć tego ani opisać. Porównanie mam jedno, z ostatnim koncertem, na którym byłam z moim synkiem. W oczekiwaniu na gwiazdę wieczoru, wysłuchaliśmy wielu piosenek innych zespołów po drodze. Były niejako tłem, podsyceniem emocji. Przestępowaliśmy z nogi na nogę, bo oto już za moment, miała wystąpić nasza gwiazda:-) Taką też gwiazdą, tyle że poranka, było słońce i jest każdego dnia. Niebo przesycone kolorami, plamkami i niteczkami... Ono zaś wschodziło majestatycznie, dostojnie, zjawiskowo. Stałam oparta o ścianę domu, pełna zachwytu, poruszona, wdzięczna. Bo oto tak cudnie wita mnie dzień. Poczułam się ważna. I naprawdę szczęśliwa:-)

wtorek, sierpnia 07, 2018

Mój dzień


O czwartej ściszyłam wibracje w moim budziku. Jakoś ciężko było mi dziś wstać, tak też przedłużyłam tę błogą chwilkę snu o dziesięć minutek. I to wystarczyło, by przetrzeć oczy i rozpocząć poranne rytuały:-) Po kilku minutkach sączyłam już swoje siemię, zapatrzona w skaczący płomyczek świecy, którą ustawiłam na stoliku wraz ze  starą wazą. Brzask rysował się już cudnie w oddali. Wyszłam na zewnątrz. Powietrze rześkie, zimne, wilgotne... Uwielbiam, kiedy mogę poczuć je w głębokim oddechu. To prawdziwy smak życia:-) Przenika do głębi, utwierdza, że każdego dnia dotykam cudu, niezwykłego daru, niosącego tę cenną energię i chęć na wszystko już potem:-) A ja wielką zawsze mam chęć na każdą giełdę kwiatów, która czeka. Dziś w planach zakupowych fuksja, biel i krem. Sprostałyśmy pięknie tym założeniom, a pracownia tonie znów w kwiatach:-)

niedziela, lipca 29, 2018

Tyle dobrego...


Była szarlotka i limoncello:-) Nasze starocie całe w słońcu, pani Celińska w tle i LUDZIE przede wszystkim:-) Nasza sprzedaż podwórkowa, druga dopiero, a już tyle dobrego przyniosła. I nie myślę tutaj o utargu! Bo na tę chwilę jest marnie:-) To, co cenne, to niezwykłe kobiety, które nas powolutku odnajdują:-) Z podobnym odczuwaniem i wrażliwością, z zamiłowaniem do staroci i piękna samego w sobie... W zamyśle też naszym jest, by tam właśnie, przed naszą pracownię, raz w miesiącu, w każdą ostatnią sobotę miesiąca, a zatem podczas naszej podwórkowej sprzedaży, zapraszać i tworzyć stoiska przyjaznych ciału i zdrowiu produktów, ale i takich, niosących piękno zewnętrzne:-) A zatem biżuterię własnoręcznie tworzoną na przykład. Tak też wczoraj, obok naszych staroci, stanęły kosmetyki organiczne, naturalne, które posłużyć mogą nawet weganom:-) Same z Anią od kilku miesięcy stosujemy:-) Ujęła nas bardzo idea firmy... Produkty, które z powodzeniem mogłyby kosztować kilka razy więcej, mają bardzo przystępne ceny, przy tym wysoką jakość.

środa, czerwca 20, 2018

Do następnego razu


Po nocy wstaje dzień, po burzy jaśnieje niebo...
 Tak też po intensywnym, gwarnym czasie w pracowni, 
czyściutko na powrót jest już i spokojnie:-)
Tak lubię każdy z tych momentów!
Kiedy żyje i tętni każdy zakamarek pracowni i duszy, 
po czym wszystko powraca na swoje miejsce...
Ciasteczka można dojeść maślane, których kilka spoczywa jeszcze na dnie starutkiej wazy, kwiatami przyozdobić wejście i kątków kilka...
Miło jest i schludnie.
Aż do następnego razu:-)

czwartek, czerwca 14, 2018

Małymi kroczkami


Metoda małych kroczków... Kieruję się nią w swojej codzienności. I właściwie nie zawodzę się. Pozwala mi nie zrażać się zbyt dużymi sprawami i zwyczajnie, nie oszaleć. Dzielę je na fragmenty (punkciki), tak by z wewnętrznym spokojem iść do przodu. W swoim tempie, bez presji. I to zarówno w tych zwyczajnych, codziennych poczynaniach, związanych z porządkowaniem i ogólnie, prowadzeniem domu, jak i tych większych (dla mnie), dotyczących rozwoju szeroko pojętego. I już dostrzegłam coś bardzo ważnego. Jeśli czegoś pragniemy, gdy coś chcemy zrealizować, którąś z kiełkujących w sercu i głowie myśli, nie trzeba stwarzać wyjątkowych ku temu okoliczności, czy też czekać, aż wszystko dopięte będzie na ostatni guzik. Bo tak właściwie, trudno, by tak było. Każdy moment jest tym właściwym. To, co jest tutaj priorytetem, to wewnętrzna, nieodparta chęć, głębokie przeświadczenie, że tego właśnie chcę... Jeśli włożymy w coś całe swoje serce, a inaczej mówiąc, jeśli robimy to, co kochamy i w co wierzymy, z każdym maleńkim kroczkiem, rozpościerać się zacznie przed nami obraz, który kiedyś urodził się w naszym sercu. Wyobrażenie, marzenie, pragnienie, które o dziwo, niepostrzeżenie zaczyna przybierać namacalną postać. I to chyba spore ułatwienie w życiu. Coś wielkiego i trudnego, rozbić na mniejsze cząstki. Tak, by skupiać się na jednej tylko w danym momencie. Mnie pomaga:-) I bardzo tę strategię działania polecam:-)

czwartek, kwietnia 19, 2018

Pachnąco


Tutaj zupełna jeszcze ciemność, z kuchni dobiega odgłos zmywarki, za oknem świergot cudowny, leniwie wstaje nowy dzień. Ciągnę za sobą jeszcze emocje ostatnich kilku dni... Te trudne z reguły przyklejają się na dłużej niestety. Zadaję sobie pytania, przeszukuję poprzednie, minione lata, nie umiem się domyślić, kogo tak bardzo skrzywdziłam... Jestem samotniczką, właściwie odkąd pamiętam. Od wczesnych, dziewczęcych lat mogę wyliczyć pięć bliskich memu sercu osób/przyjaciółek, z którymi w naturalny sposób na przestrzeni tego czasu byłam blisko. Żadna z nich nie mogłaby napisać tak krzywdzących słów... Choć przyznam szczerze, że kogoś niesłusznie posądziłam i ciężko mi z tym bardzo. Tyle dzieje się ostatnio, a ja mam wrażenie, że to chyba jednak dla mnie za dużo. Nie przywykłam. Do tylu spraw i ludzi... Jednak nie potrafiłabym już pozostawić tego wszystkiego, zatrzymać się i postanowić, że oto powracam do moich czterech ścian... Uczę się chyba życia na nowo. Jakże innego. Czasem tylko, częściej niż dotąd, przywołuję obraz z dzieciństwa, który koił serce i duszę...

środa, kwietnia 18, 2018

Zielony poniedziałek


Uporządkowana szafa daje poczucie bezpieczeństwa.... Oj tak. Chodziło za mną od niedzieli, by wszystko z niej wywalić na podłogę i skrupulatnie przejrzeć, kolor do koloru dobrać i ułożyć równiusieńko... Tak by miło było patrzeć, a i świadomość by była, że niczego niepotrzebnego w niej nie ma. I... wywaliłam, przetrzebiłam, ułożyłam. Chyba już nigdy od tych moich szaf się nie uwolnię:-) No ale właściwie, skoro przywracają ten wewnętrzny spokój, to niech już sobie są. 

wtorek, marca 27, 2018

Sesja profesjonalnie


Nie potrafię machnąć ręką... Szczególnie, kiedy zobaczę coś w swojej głowie. Wówczas wiem, że tak może być i do tego dążę. I dobrze to i nie. Z jednej strony, wszystko jest dopracowane, z drugiej jednak, wciąż gonię za swoimi wyobrażeniami:-) Ale taka już jestem i taką siebie akceptuję. Stąd też prace remontowo-porządkowe w pracowni nie mają końca. Codziennie sporo tej czysto fizycznej roboty, ale jakże jestem szczęśliwa, kiedy wszystko nabiera właściwego rysu:-) Regały dopiero dziś dopięte na ostatni, no przedostatni guzik:-) Jutro jedynie dopieścić trzeba jeszcze, ale wszystko najtrudniejsze już za nami. Dziś też podjęłyśmy remont kolejnego, ostatniego już pomieszczenia, mieszczącego się przy wejściu. Tuż przy tym, w którym `wyburzyłyśmy` w ostatnich dniach ściankę:-) Owo pomieszczenie pełniło dotąd rolę... graciarni, w której złożone zostały wszelkie dziedziczone  sofy i siedziska. Dodam, że OKROPNE! Miałyśmy zamiar odnowić je i w przyszłości wykorzystać, jednak, na całe szczęście coś podpowiedziało nam, by zwyczajnie pozbyć się ich, a dodatkową przestrzeń wykorzystać inaczej.

środa, marca 21, 2018

Wiosna


Nadeszła... Niepostrzeżenie, niepozornie, cichutko:-) Nie widać jej, ale serce wie, że jest:-) Wyczekana i wytęskniona. Kalendarzowa wiosna! Milej od razu jakoś i chce się wszystko:-) Pomimo mroźnej wciąż jeszcze i ponurej aury. Nawet perspektywa malowania od rana regałów i porządkowania wszystkiego, co na nich, brzmi cudownie:-) A mowa o naszym magazynie, w którym chcemy pięknie ułożyć mebelki czekające na przemianę i składziku przy kuchni z wszystkim, co do tworzenia kompozycji kwiatowych jest niezbędne. Dziś właściwie trzeci dzień tychże prac. Nie trudno sobie wyobrazić, jak teraz u nas jest:-) Jeden, wielki chaos. Ale powolutku ułożymy wszytko i będziemy mogły skupić się na przyjemności tworzenia dekoracji i odnawiania naszych staroci. A tutaj oto przykład, jak bardzo można oszukać ukazywaną przez zdjęcia rzeczywistość:-) Ujęcie jedynie fragmentu pomieszczenia, jakiś jeden tylko drobiazg, zupełnie nie dają poznać, że cała reszta to... pole bitwy:-)

piątek, marca 16, 2018

W sieci


Szaro, buro i ponuro. Deszcz do tego i wiatr. A na koniec jeszcze śnieg! Ale to nic:-) To jeden z takich dni, kiedy skupić się można na domku i pracowni. No i na sobie:-) Z książką na kilka chwil zaszyć się gdzieś, z myślami swoimi czy muzyczką... Tudzież przy kawce gazetki poprzeglądać. Inspiracji poszukać tych świątecznych i nie tylko. Ja odnalazłam swoją inspirację największą, a raczej obraz tego, co mam w sercu, do czego chcę zmierzać. O tym jednak innym razem. Dziś cała pozostaję w pracowni, sercem i myślami... Poczyniłyśmy znów kolejny, maleńki kroczek. Jednak tak niezbędny w dzisiejszym prowirtualnym świecie. Od dziś jesteśmy na FB:-) A zatem wieść już się niesie:-) Spróbuję jakoś połączyć naszą stronę z blogiem, by móc zerkać na nasze realizacje, bo tam właśnie będziemy je umieszczać. Na samą myśl serce bije jak oszalałe:-)

niedziela, marca 11, 2018

Sesja


Kiedy rozdano Oscary, następnego dnia, odwożąc synka do szkoły,  usłyszałam w radio wzruszającą wypowiedź... Słowa nagrodzonego statuetką, meksykańskiego reżysera, scenarzysty i producenta filmowego... Przed Tobą są drzwi. Otwórz je. Za nimi spełniają się marzenia... I choć swój głos oddałam dla innego zupełnie filmu, to te kilka słów sprawiło, że poczułam radość i wdzięczność za tę nominację i ostatecznie nagrodę. Dziś czuję, że... uchyliłam nieśmiało owe drzwi:-) Zupełnie niedawno... Ostrożnie i powolutku poczyniłam pierwszy i drugi i kolejny kroczek w ich stronę... I chyba wczoraj, przekroczyłam ich próg na dobre i stanęłam po drugiej stronie. W świecie, gdzie marzenia dzieją się naprawdę, gdzie tak pięknie smakuje życie:-) Pragnęłam, by nasza pracownia stała się miejscem dla różnych projektów. Dobrych i pięknych. Miejscem, w którym odnajdą nas podobne nam Osoby. Kochające to co robią, robiące to co kochają:-) I tak właśnie dziś się dzieje. Za sprawą cudownych Kobiet i tego wszystkiego, co dzięki nim powstaje:-) Nie sposób wszystkiego opowiedzieć i pokazać. Choć namiastką dzielę się zatem, tak jak na tę chwilę potrafię, nieudolną może, ale moją:-)

piątek, lutego 16, 2018

Pierwsza rocznica


16 luty, to dzień urodzin pracowni:-) Obchodzić pragnę jak swój własny... Dziś z trudem zgasiłam światło i zamknęłam za sobą drzwi.
Nawet już nie pamiętam, jak to było bez niej... I nie sposób myśleć, że mogłoby jej zabraknąć. Zrobiłam sporo zdjęć. Tak cudownie padało dziś światło na wszystko dookoła. Przysiadałam to tu to tam i gapiłam się i chłonęłam... Cała szczęśliwa też spotkaniem dzisiejszym z niezwykłą Osobą, pełną pasji i miłości do starociowych klimatów. Zadziało się to coś, co sprawia, że z całych sił pragnie się już tę Osobę zaprosić do swojego grona, powierzyć swoje skarby, zaufać... Tworzymy powolutku, kroczek po kroczku swoją ekipę:-) Jestem naprawdę dobrej myśli:-) Jeśli tak bardzo kocha się to, co się robi, nie może się nie udać:-) Do tego, kiedy jeszcze połączy się siły, kiedy wzajemnie obdarowywać się będzie każdego dnia swoją twórczą, dobrą energią...:-)To musi promieniować, zarażać innych, przyciągać sobie podobnych, zwariowanych, niepoprawnych pasjonatów/wariatów:-) Tak pięknie dziś potoczył się ten dzień. Całym sercem jestem wdzięczna za każdą chwilkę. Właśnie dziś:-)
Copyright © 2014 bielhani , Blogger