Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, kwietnia 28, 2019

Nie musi tak być


Dzisiejsze wyściubienie nosa poza ściany domu mogę nazwać wychodzeniem ze swojej strefy komfortu:-) Wietrznie, mokro, ponuro i zimno. Od jakiegoś jednak czasu czerpię dużo dobrego z takiej aury również. Po powrocie, jakże miło przysiąść z kubkiem gorącej herbatki, wtulić się w mięciutki kocyk i zerkać na zdjęcia mokrych drzew:-) Dziś pomimo niezachęcającej pogody, stoisk starociowych kilka żyło na Lipowym. Nawet przywiozłam coś dla siebie:-) Uroczych szufladek/pojemników ceramicznych kilka i szafeczkę apteczną pełną maleńkich (znów) szufladek:-) Czeka wciąż w samochodzie. Ciężka bardzo.

poniedziałek, grudnia 31, 2018

Szczęśliwego...


Ostatni poranek starego roku... Ostatnia w tym roku, poranna kawka. Ostatnie popołudnie w pracowni... Minął świąteczny, magiczny czas. Odbyły się odwiedziny kolędowe (u mnie). Jeszcze kilka dni i rozbiorę swoje świąteczne drzewko. I będzie to ten moment, od którego zacznę odliczać dni do nadejścia wiosny:-) Już teraz czuję się prawie wiosennie. Zamiast śniegu, deszcz. Temperatura zimowej nie przypomina ani trochę. Kiedy zniknie wszystko świąteczne, pokrowce i zasłonki zamienię na świeżutkie, jasne. W słojach pojawiać się zaczną świeże kwiaty... Ależ mi ich brakowało. Ostatni raz w tym roku odwiedziłam giełdę... Powróciłam z różą gałązkową, eukaliptusem i ciemiernikiem:-)

piątek, sierpnia 10, 2018

Wybieram sercem


Wdzięczność i uważność...
Wciąż uczę się taka być. Wdzięczna i uważna. 
 Za to, czym obdarowuje mnie życie i na to wszystko,
 co przynosi każdy dzień.
Nikogo nie muszę pytać o pozwolenie. Daję sobie to prawo, 
możliwość czerpania nieograniczonego dobra,
które przychodzi do mnie samo:-)
Otwiera przede mną na oścież drzwi do zasobów piękna,
które niosą codziennie dziejące się cuda tuż przed moim nosem.
By je dostrzec, wystarczy szerzej otworzyć oczy i serce.
Otwieram zatem i cała wsłuchuję się i wpatruję w szelest liści poruszonych wiatrem, w dźwięk kropel upragnionego po wielu gorących dniach deszczu, w świergot przemiły dobiegający wczesnym rankiem 
z lasu...

czwartek, lipca 26, 2018

Myśl jedna, kwiaty i biała drabina


Nie pamiętam już nawet, 
kiedy zaczęło się to moje starociowe szaleństwo:-)
Rozczuliła mnie dziś związana z nim pewna myśl. 
Sięgając pamięcią wstecz, widzę siebie, 
odkładającą każdy grosik na zbliżającą się starociową giełdę...
To była świętość. Wydarzenie, pod które układałam wszystko inne.
Nie przykładałam wagi do ubrań, kosmetyków, nawet do jedzenia.
Byle tylko mieć z czym pojechać na moje ukochane starocie.
I tak przez te wszystkie lata, 
perełka po perełce, 
tworzyłam swoje starociowe królestwo:-)
Teraz już mogę pozwolić sobie na więcej.
I nie robię tego kosztem innych, ważnych wydatków.
Jednak dziś, coś miłego i niezwykłego uświadomiłam znów sobie...
 Jeśli w życiu słuchamy swojego serca, 
trzymamy się drogi, którą ono nam podpowiada,
realizujemy to co kochamy,
prędzej czy później, zaowocuje to czymś dobrym i pięknym:-)

czwartek, maja 24, 2018

Małe szaleństwo


Wczoraj rano poczułam każdy odcinek kręgosłupa, mięśnie nóg, jakbym przebiegła maraton, o rękach nie wspomnę. No i po nocy wciąż byłam zmęczona. Takie to samopoczucie zafundowałam sobie, czyszcząc z chwastów i suchych igieł najdłuższy odcinek przy tujach. Za płotem niezamieszkana jeszcze działka, trawa sięga tam pasa, a i przez ogrodzenie przechodzi całymi kępami. Nie sposób nadążyć z usuwaniem jej. Moim wybawieniem będzie ogrodzenie drewniane. Jeszcze tylko miesiąc i troszkę:-) A ja tak lubię mieć tę miłą świadomość, że moje żywotniki czyściutkie już, a pod nimi nie panoszą się chwasty. Jednak tyle pracy trzeba włożyć i wysiłku, by tak mogło być. By na przyszłe dni ułatwić sobie życie, plan wymyśliłam taki, by na szerokość 50 cm ściąć wzdłuż ogrodzenia na sąsiedniej działce chwasty i w następnej kolejności potraktować je randapem. To jak w życiu:-) Czasem, by coś zmienić i by coś dobrego mogło się urodzić, nie tylko z sobą trzeba dojść do jakiegoś ładu, ale też na zewnątrz uzdrowić lub zmienić sporo:-) Popijam tę moją popołudniową kawkę, w sercu satysfakcja wielka i radość z tego co już jest, ale i chęć by dalej w ogrodzie podziałać. Aura za oknem też jakby zachęcała:-) Czeka naparstnica, z którą powróciłam z bazarku. To tak w nawiązaniu do mojej tęsknoty za wiejskim ogrodem:-) I czosnek niedźwiedzi. Cudowny wprost jako dodatek do sałatek i wszelkich potraw.

czwartek, maja 17, 2018

Dobry, piękny dzień


Najpierw świece... Tyle u nas świeczniczków, kaganków i lampionów już. 
W takie dni, kiedy za oknem deszcz i szare niebo, 
lgnie się jakoś naturalnie do światła świec. 
Tlą się już zatem na stole i na ściennym świeczniku 
i w lampionach nowiutkich naszych:-)

piątek, sierpnia 25, 2017

Dla odmiany


Pies rozłożył się na podłodze leniwie i ucina sobie poobiednią drzemkę. Za oknem sprzęt ciężki daje znać o sobie, niestety, a mnie też jakoś blisko do wtulenia się choć na moment w mięciutką podusię. Niech tam wszystko ułoży się jak należy w żołądku. Ostatnio na moim stole bardzo często goszczą potrawy z kabaczka. A konkretnie leczo. Uwielbiam! I chyba za bardzo, bo zdarza mi się z łakomstwa, już nie z głodu, sięgać po dokładkę. A potem zwyczajnie trzeba odpocząć:-) Na początek tak zwyczajne, otulona mięciutkim kocykiem, a potem, wśród kwiatów...

piątek, sierpnia 11, 2017

Niezwykła ich moc


Kwiaty mają tę niezwykłą moc, iż ta sama przestrzeń 
z najmniejszym choć naznaczeniem kwiatowym akcentem, 
staje się innym już wnętrzem. 
Radosnym, żywym, domowym, sielskim, pięknym...
Nasza pracownia czasem tonie w kwiatach:-)
I tę jej odsłonę uwielbiam!
To jak dopełnienie jej niezwykłego potencjału, który dostrzegłyśmy wchodząc tutaj, gdzie ani kolory, ani zapachy ani zupełnie nic nie stwarzało krzty nawet przestrzeni, którą nosiłyśmy w swoim sercu i wyobraźni.
Copyright © 2014 bielhani , Blogger