Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty

sobota, maja 27, 2017

I jest biało


Cudowny, sobotni poranek. Z cieniami na ścianach, z promieniami słońca na twarzy, ze śpiewem ptaków i rześkim powietrzem po deszczowej, burzowej nocy... A ja zerkam na swoją białą już toaletkę:-) Jest tak, jak sobie wymyśliłam. 

sobota, lutego 11, 2017

Poranne miniszaleństwo


Wczoraj naprawdę zaświeciło słońce:-) I za oknem i w mojej duszy...
Dzisiejszy poranek jak bardzo inny jest od tego wczorajszego. I kiedy patrzę na te ułożone wczoraj piętrowo kufry stwierdzam, że czasem posuwam się do rzeczy, które naprawdę mogą dla innych być co najmniej niezrozumiałe:-) I sama dziś śmieję się do siebie. Lepsze jednak to, niż inne ostateczne jakieś działania:-) Bo przecież ani to nikomu wadzić zbytnio nie powinno (pod schody nikt nie zagląda), ani zresztą nikt nie zauważy:-) Taka jestem ciekawa, jakie inni mogą mieć sposoby na uspokojenie swoich myśli, zajęcie ich czymś po prostu... Byłabym bardzo wdzięczna za podzielenie się tym ze mną. I może okaże się, że nie jestem taka do końca dziwna, a przynajmniej w swoich dziwactwach nie jestem sama:-) A taki kufer może posłużyć na wile sposobów.

piątek, stycznia 27, 2017

Z jedną, niewielką zmianą


Niniejszy wpis dołączę do serii "inaczej, niż myślałam". Oto ten wczorajszy, z małym opóźnieniem. Znów nieprzewidywalność zdarzeń sprawiła, iż to wszystko co poniżej, zwyczajnie musiało zaczekać. A wczorajszy poranek rozpoczęłam od miłej uwagi, iż minęło już sporo czasu, a moje hiacynty wciąż kwitną. Odcinam tylko kwiaty, które już zasychają, a one nie wiadomo skąd, znów wypuszczają nowe pąki:-) 

sobota, stycznia 21, 2017

Moje wnętrzarskie uniesienia

Powracając na moment do tematu notesików i zeszytów, `tęsknię` też do takich z napisami (myślami) w języku polskim. Jakoś wciąż, nawet nasze polskie produkty, zawierają głównie te obcojęzyczne, złote myśli. I właściwie wszystkie które mam, takie właśnie są. I to nie dlatego, że wolę je, po prostu takie są dostępne. Jak miło byłoby otwierać notatnik z napisem... uśmiechnij się czy... dobrego dnia:-) Póki co, mam swoje... Write your dreams czy... Enjoy the little things. Też oczywiście cudowne:-)

niedziela, stycznia 15, 2017

Piękny, zimowy dzień


Poranek sprzyja u mnie przemyśleniom, szczególnie ten niedzielny. Wprowadza w zadumę nad ogólnie... życiem. Zalążkiem do takiego nastroju może być zdarzenie, sytuacja z poprzedniego dnia... Coś, co na przykład zaskoczyło, zdziwiło, zasmuciło... Choć niekonieczne. I w takim momencie doceniam ten swój świat, w którym czuję się tak dobrze. Wczoraj właśnie na tym skupiłam swoją uwagę. Odnowiłam co nieco, by potem wstawić to w miejsce innego czegoś i cieszę się każdą chwilką, która tworzy tę przyjemną aurę:-)

środa, stycznia 11, 2017

Dobry duszek


To takie dziwne i trudne uczucie, kiedy z ufnością i wiarą spoglądam w jakimś kierunku i ni stąd ni zowąd dzieje się coś, co burzy tę wiarę. Jest może też tak, że ktoś inny nie zwróciłby nawet uwagi na jakieś zachowanie, ja... cierpię i rozmyślam. To czasem jak przebudzenie z pięknego snu.

piątek, listopada 18, 2016

Cały w nich urok


Zwieńczenia szaf i kredensów przykuwają moją uwagę najpierw. 
Potem zerkam na okucia, uchwyty i szyldy, 
w przypadku drzwi - na zawiasy, klamki i pochwyty...
Choć czasem wystarczą tylko piękne okucia, by zachwycić się i ...coś zakupić.

czwartek, listopada 17, 2016

I znów coś `nowego`


Popijam swoją wczesnoporanną kawkę i zastanawiam się, za co się wziąć. Jak co rano chce mi się wszystko, życie potem zwyczajnie koryguje moje plany, a właściwie ich realizację. Jestem jednak dobrej myśli:-) Jest nowy dzień, nowe siły i energia, a przede wszystkim spokój wewnętrzny, na który po niełatwym, poprzednim  dniu czekałam... I to właśnie sprawia, że poranek dla mnie nie ma sobie równych momentów spośród wszystkich mijających w ciągu dnia chwil:-) 

poniedziałek, października 17, 2016

Niebanalnego coś


No to próbuję, wbrew utrudnieniom, z większym wkładem pracy i uwagi, jednak do odważnych
i wytrwałych podobno świat należy:-) Na początek moje wczorajsze, choć jedno tylko  zdjęcie z kawką:-) A to co powinno znaleźć się przy skromniutkim moim wczorajszym wpisie (z wiadomych już powodów skromniutkim), przy następnej okazji, kiedy już mój personalny osprzęt zadziała:-)

piątek, października 14, 2016

Eklektyczne shabby...


Po dłuższym nicnierobieniu w temacie odnawiania, szlifowania i malowania, nastał ten właśnie moment, by troszkę w tym zakresie podziałać, by coś nowego powstało. Zajęłam się mebelkami kilkoma, w stanie do przyjęcia, nie wymagającymi wielkiego nakładu pracy i wysiłku...  Kilka pociągnięć szlifierką, ścierką i pędzlem i znów oto kilka starych mebelków w odsłonie schabby chic zaistniało, a ja cieszę się jak dziecko :-)  

piątek, października 07, 2016

Z ławeczką mi do twarzy


Ciemno zupełnie kiedy wstaję. Jaśniejący brzask pozwala mi dostrzec trawę pokrytą szronem. 
Przymrozek powstrzymuje mnie przed wyściubieniem nosa za drzwi domu. Zatem budzący się dzień witam z filiżanką kawy w cieplutkiej kuchni...

sobota, lipca 30, 2016

Starych półeczek czar

                                       
Póki co naliczyłam u siebie... osiem, takich mniejszych 
i większych... A sporo ścian zachęca jeszcze swoją bielą 
i niewykorzystaną przestrzenią:-) Przywołują wspomnienia 
z rodzinnego domu, z domu dziadków i po prostu są... `domowe`.

środa, lipca 27, 2016

Moje eklektyczne słabości


Jeżeli fotel, to tylko eklektyczny:-)  Sam eklektyczny styl, kojarzony jest głównie z łączeniem zróżnicowanych form i stylów, można by rzec - z różnych epok. I jak w formach klasycystycznych, zważano na pewien porządek i harmonię, tak tutaj przerwano ten grzeczny schemat. Pojawiła się... tak wcześniej tonowana, dekoracyjność bogate zdobnictwo.

wtorek, lipca 26, 2016

Wymarzony zegar Mora

               

Czas - niezależnie od wszystkiego, nieubłaganie mija, płynie, gna...
Już na tym etapie życia ( mówię o sobie ), niestety przecieka przez palce.
Na przekór... kiedy przeżywamy coś pięknego, gdy pragniemy zatrzymać się na moment, by zachwycić się jakąś chwilą, płynie jeszcze szybciej! I na odwrót, są chwile, o których wolelibyśmy nie pamiętać, a one dłużą się niemiłosiernie... A skoro czas, to nie mogę nie przywołać tutaj cudownego, niepowtarzalnego, jedynego i poza wszelką konkurencją - odmierzającego czas właśnie - zegara MORA:-) Któż nie zna i nie pragnie, by taki właśnie zagościł w jego domu?:-) No może znalazłby się ktoś taki, ale to z pewnością nikt z grona miłośników przedmiotów starych, tych z duszą i własną zapisaną już przez minione lata historią. Ja mam to wielkie szczęście, że taki właśnie, któregoś cudownego  piątku lub soboty (wtedy właśnie w moim regionie, w każdy pierwszy piątek i sobotę odbywa się giełda staroci), taki właśnie czekał na mnie:-) A nawet podwójne szczęście, bo w niedługim czasie niespodziewanie znalazłam również drugi:-) W dodatku w bardzo dobrej cenie:-) Oba oczywiście przetarłam na biało w delikatnym shabby chic. Jeden z nich wciąż czeka na renowację mechanizmu, ale to nic:-)

poniedziałek, lipca 25, 2016

Starocie - moja miłość


Kiedy wracam z jarmarku staroci z kolejnym skarbem, którego urokowi nie potrafiłam się oprzeć, pomimo iż... nie bardzo w momencie zakupu wiem, jak i gdzie go umieszczę, wiem natomiast, że muszę go/ją/to mieć, jestem szczęśliwa innym zupełnie, nieporównywalnym z niczym innym szczęściem. Moje serce bije inaczej, radośniej, szybciej, w głowie zaś mnożą się obrazy wnętrza mojego domu z nabytymi właśnie, odnalezionymi spośród wielu innych - skarbami...!
Copyright © 2014 bielhani , Blogger