Serce rządzi się swoimi prawami:-) Za oknem iście zimowa sceneria. Puszek bielutki spada z nieba co rusz. Ja jednak wiosnę chcę już widzieć:-) Tak też na odgłosach dzięcioła skupiam się najmocniej, na klucze dzikich ptaków zapatrzeć się wolę, hiacynty w naczynkach przeróżnych układam:-) Choć świadomość mam przecież, że wszystko w swoim czasie. Nie zaszkodzi jednak słonecznych chwil kilka przywołać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty
wtorek, lutego 02, 2021
piątek, grudnia 25, 2020
Kocham grudzień
Kocham grudzień! Bo nadchodzi po najsmutniejszym dla mnie miesiącu, bo niesie świąteczne emocje, nastraja cudownie przy tym, uruchamia wszystko co najpiękniejsze w ludziach i w naturze. Dane mi było zaznać kilka cudownych chwil w otoczeniu iście zimowego, bajkowego krajobrazu. Wciąż nie umiem wyjść z podziwu, jak hojnie obdarowuje Matka Ziemia. Nie tylko daje pokarm, słońce, wodę, powietrze ~ wszystko, co niezbędne do życia, ale też syci oczy i duszę najpiękniejszymi doznaniami. Takie chwile są największym bogactwem, onieśmielają, rodzą wdzięczność, uszczęśliwiają!:-) Uświadamiają, jak niewiele potrzeba, by wewnętrznie poczuć szczęście i spełnienie. Jak niewiele potrzeba do życia po prostu.
niedziela, listopada 01, 2020
Nie czekam, aż samo wszystko się poukłada...
wtorek, września 08, 2020
Skraweczek mojego dzisiaj
Ludzie są dobrzy i chcą dla mnie dobrze...
Odkryłam, że kiedy tak właśnie myślę i powtarzam to sobie, jest mi lżej, milej, szczęśliwiej:-) Podświadomość podstępnie i wbrew mnie samej podsuwa czasem nienajlepsze i niepozytywne myśli. Wzbudza poczucie podejrzliwości wobec zachowań innych ludzi. A to najprostsza droga do marnowania wszystkiego dobrego, czym mogę wypełnić swój dzień:-) Jeśli założy się, że ludzie wokół nas mają dobre intencje, że są pozytywnie nastawieni i po prostu chcą dla nas dobrze, serce wypełnia spokój, radosne pobudzenie i błoga lekkość...
poniedziałek, czerwca 29, 2020
Deszczowo, miło...
poniedziałek, maja 25, 2020
Kroczek ku prostocie i kilka myśli znów:-)
Zapisałam się do "Klubu dobrych wiadomości" (tutaj):-) I tylko takie pragnę przyjmować i celebrować. Na nich chcę skupiać swoją uwagę. Nimi karmić duszę. Wiem już, że każda dobra, pozytywna myśl pociąga za sobą kolejną... Dzień staje się wówczas lepszy:-) To z kolei pozwala otworzyć się na całe otaczające dobro i piękno i czerpać z nich pełnymi garściami:-) To właściwie takie proste. Chcę dla siebie jak najlepiej, zatem wybieram to co dobre... Pozytywną lekturę, relaksującą, dobrze nastrajającą muzykę, zdrowe jedzenie, ludzi wokół, z którymi mogę tę dobrą energię wymienić... Uwielbiam czerpać inspiracje od pozytywnych osób i z takich też książek. Dla mnie osobiście to ogromne wsparcie. Potrzebne bardzo, bo przecież mimo najszczerszych chęci, gdzieś tam zbaczam często na utarte tory myślenia, któremu za wszelką cenę pragnę przeciwstawiać się całą swoją mocą. Myślenia, że sobie nie poradzę, sięgania zbyt daleko wstecz i usilnego też precyzowania co i jak powinno się wydarzyć w mojej przyszłości. Lęk i niepokój podsycają niepewność tego, co będzie. A przecież niczego nie da się zaplanować na sto procent. Zycie samo nas prowadzi. Wystarczy jedynie powierzyć mu siebie. Otworzyć się na tę energię i całe bogactwo możliwości, jakie oferuje. Zaufać po prostu. I połowa sukcesu, bo już to wiem:-) "Mieć poczucie nieznanego, tego, że wszechświat jest pełen tajemnic i niewytłumaczalnych zjawisk - oto odpowiedź o sens życia..." Zaczynam rozumieć to dopiero teraz. I dopuszczać do siebie. W mojej podświadomości wytworzył się schemat myślowy, który bardzo utrudniał funkcjonowanie, rozwój, podejmowanie decyzji, życie po prostu. To co nieznane, jest niebezpieczne.
czwartek, maja 07, 2020
Układam, oczyszczam...
sobota, maja 02, 2020
Praca nad sobą:-)
Zgodnie z dobrą myślą z mojego codziennego niezbędnika pozytywnych myśli (tj. z "Księgi Dobrych Myśli" pani Pawlikowskiej), wczorajszy i kolejne dni poświęcam pracy nad sobą... W końcu święto pracy zobowiązuje:-) Co może być cenniejszego ponad własny rozwój wewnętrzny? Wszystko inne staje się dobre i pozytywne, jeśli w nas samych kwitnie radość i szczęście. Świat cały promienieje i wszystkim jakoś łatwiej i milej dookoła. Rozpoczęłam od pozostawienia spraw i problemów, które zaburzały mój spokój. Skupiłam się na przyjemnych emocjach. Przywołałam wszystko to, co niesie dobre, pozytywne myśli.
środa, kwietnia 29, 2020
Dostojna moja codzienność:-)
Cudownie jest sięgać na co dzień po wszystko, co odkładałam na specjalne okazje... Szkoda tylko, że tak późno. Dobrze mi z tym tak bardzo:-) Codzienność moja przybrała inny zupełnie smak:-) Zatem ciasto na pierogi zarabiam już na drewnianej mojej desce okrągłej, którą dotąd traktowałam jak eksponat muzealny... Rozwałkowuję je wałkiem ceramicznym i układam na deseczkach ceramicznych. Wcześniej były to stolnica/cerata i wałek plastikowy. Ciasto na chlebek zaś wyrabiam w jednej z ulubionych mis ceramicznych, nakrywam ściereczką z Toskanii do wyrośnięcia. Wodę z cytryną nalewam z dzbanka szklanego, najpiękniejszego z tych które mam. Dotąd sama siebie ograniczałam. Kilka mis, dzbanków i innych naczyń tych codziennych, niesygnowanych, prostych, których nie szkoda mi było, wypełniały moje codzienne półki.
niedziela, kwietnia 26, 2020
Kilka myśli i stół apteczny
Spokojny, czysty umysł, to szczęśliwe, zdrowe ciało... Bardzo w to wierzę. Może istnieje moment, gdy tak po prostu jest. Ja póki co każdego dnia wypracowuję w sobie tę lekkość myśli i też nie udaje się to zawsze. Cudownie mi jednak, gdy od rana głowy ani serca nie zaprząta żadna niechciana emocja. Mogę wówczas w pełni korzystać z tego wszystkiego, co piękne i dobre. Jestem pełna energii i chęci na wszystko:-) Mam poczucie, że świat leży u moich stóp i że naprawdę wszystko jest możliwe. Bo jest:-) To w naszych rękach leży calutka (prawie) moc sprawcza wszystkiego. Zatem u mnie, to codzienna praca nad właściwym torem, którym podążą moje myśli. Wierzę, że nastanie moment, gdy bez mojej ingerencji, będą już po prostu spokojne, dobre i skupione na tym co jest. Bez roztrząsania wszystkiego co było albo też co może się zdarzyć. Do tego pragnę dążyć, bo wiem, że będę mogła wówczas naprawdę szczęśliwie żyć, emanować przy tym moim szczęściem i wolnością na innych:-) Zastanawiam się czasem, jak to jest, że tyle negatywnych kodów w nas... Przecież rodzice nie chcą dla swoich dzieci źle. A jednak wynieśliśmy z dziecięcego czasu tyle trudnych, ciążących nam przez całe życie, nawyków. Często powtarzam swoim dzieciom, by dalekie były od oceniania innych ludzi. By rozróżniły swoje wyobrażenia o nich od tego, jakimi naprawdę są. I brali ich takimi właśnie. Nie jest to może łatwe. Bo czasem wolelibyśmy, by ktoś zareagował tak a nie inaczej na jakąś sytuację. Jednak nie ma innej drogi, by łatwiej żyło się nam samym. Uświadomienie sobie tego, że każdy ma prawo zareagować w taki a nie inny sposób (wyjątkiem jest oczywiście wyrządzanie krzywdy i złe traktowanie innych), daje nam pewnego rodzaju wolność od trudnych, rozczarowujących emocji. To sztuka, której warto się uczyć:-) Mnie często już się to udaje:-) I jest mi z tym naprawdę dobrze...
wtorek, kwietnia 21, 2020
Co by się nie działo...
poniedziałek, marca 09, 2020
Tuż, tuż...
Dobrze tak przebudzić się po przespanej, calutkiej nocy:-) A kiedy jeszcze, tak jak dziś, czeka za oknem tyle cudów... Nowy dzień budzący się na różowo, z księżycem w pełni po drugiej stronie:-) Ptaki obwieszczają poranek tak głośno, że czym prędzej uchylam kuchenne okno. I chłonę... Wczoraj sprawiłam sobie nowe świece z wosków pszczelego i sojowego. Doszłam już do pełnej wprawy w tym zakresie:-) I to tak nieodzowny element codzienności, jak pieczenie chleba czy moich ulubionych ciasteczek maślanych:-)
środa, lutego 26, 2020
Milej troszkę...
Bywają dni, kiedy kumuluje się to, co trudne, tak wewnętrznie. Od rana energii mniej jakoś, melancholia spowija serce z każdej strony... Instynktownie poszukuję przyjaznego ramienia, by móc się na nim wesprzeć. Wypowiedzieć na głos to, co gdzieś tam w duszy szlocha. Jednak bardzo szybko utwierdzam się, że sama sobie mogę być najmilszą opoką. Nie rozglądając się dookoła i nie oczekując za wiele. Sięgam po to, co zawsze działa... Świece, kwiaty, kilka miłych akcentów dla odmiany. Zatem... sofy przybrały ulubiony mój odcień lnu:-) Stół jadalniany i łóżko również. Hiacynty, tulipany, a i waksik z gipsówką wiosnę przywołują dzielnie:-)
wtorek, lutego 04, 2020
Kiedyś osiągnę harmonię...
piątek, stycznia 17, 2020
W pralni też może być miło:-)
poniedziałek, stycznia 13, 2020
Woskowe świece i kilka zmian, czyli przyjemna, moja codzienność
Pożegnałam już ostatecznie świąteczny czas. Drzewko moje świątczne stanęło na tarasie. Jemioła i nobilis ustąpiły miejsca ceramicznym, starociowym misom. Na stołach lniane, białe obrusy. Sofy też w bieli już:-) Lubię ten czas bardzo. Na powrót wnętrze domu spowija zwyczajna, nieświąteczna aura. Lekko jakoś mi z tą bielą:-) I miło bardzo, kiedy tak mogę odmienić sobie nieco to, co mnie otacza.
niedziela, stycznia 05, 2020
Przyjemny rytuał
niedziela, grudnia 22, 2019
Z umiarem
Nie wiedzieć kiedy minęła większa część grudnia i właściwie calutki rok. Zajrzałam `do siebie` sprzed dwunastu miesięcy (klik), tj do wpisów swoich i... okazuje się, że już wówczas to wewnętrzne poczucie i pragnienie nierobienia niczego na siłę i ponad własne możliwości fizyczne nie było mi obce:-) Dziś zerkam dookoła, niewiele dekoracyjnie dzieje się u mnie, ale to mi wystarcza:-) Jestem spokojna i wobec siebie wyrozumiała...
niedziela, listopada 10, 2019
Miły przerywnik
piątek, listopada 01, 2019
Jesiennie mi
Od ponad pięciu tygodni króluje już jesień kalendarzowa i astronomiczna. Tym razem miały swój początek w tym samym dniu... Przyjmuję bez żalu coraz krótszy dzień i mroźne poranki. Nie czekam na wiosnę... Choć dotąd był to mój sprawdzony i skuteczny sposób, by to co niechciane jakoś znosić, żyjąc tym wszystkim dobrym i pięknym, co ma nadejść. Dziś wiem, że życie to to, co zdarza się w danym momencie:-) I choć w mojej głowie dojrzewają sobie wizje cudowne i plany, skupiam się najmocniej na moim tu i teraz. Zatem chyba dotarłam do momentu, w którym umiem zachować balans, by patrzeć do przodu, ale jednocześnie dostrzegać i doświadczać swoją codzienność. A tyle dobrego i pięknego przydarza się w niej... Śpiewa o tym John Lenon w piosence, przy której za każdym razem wzruszam się bardzo, adresowanej do swojego synka... "Życie to to, co się zdarza, gdy jesteś zajęty układaniem innych planów."


















