Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miejsca. Pokaż wszystkie posty

niedziela, lutego 17, 2019

Małe i większe zachwyty


Piątkowy dzień już spokojniejszy. Po drugiej nieprzespanej nocy. Tak już mam. Wszyscy śpią, u mnie wystarczy zbyt twardy materac albo energia nie taka i ciężko mi zasnąć. Dałam jednak radę:-) Pierwszym punktem przedwczorajszego dnia były oczywiście starocie:-) Encants, oddalone o ok 30 minut drogi spacerkiem. Sama przyjemność:-) Słońce, po drodze park cudny i ogólnie tutejsze życie. Kiedy dotarłam na miejsce, nie byłam pewna, czy dobrze trafiłam. Mnóstwo stoisk, handlarzy z kocykami, na których można było zakupić dosłownie wszystko:-) Pomiędzy straganami z odzieżą, przyborami do domu, narzędziami i rupieciami wszelakimi, moje oko wypatrzyło pierwsze starociowe stoisko. Zaraz potem drugie i kolejne. Samo miejsce robi wrażenie. Najprawdziwszy pchli targ na jakim byłam:-)  Serce zabiło mocniej na widok wazy. Oczywiście cena nie do przyjęcia. 50 euro. Ostatecznie, kiedy z trudem okazałam brak zainteresowania i chciałam już odejść, sprzedawca oddał za 10:-) Byłam już spełniona. Tymczasem, jak się okazało, czekało na mnie coś jeszcze.

niedziela, lipca 23, 2017

Nadwiślański świt


Wczorajszy zachód słońca, bardzo spontanicznie i nieplanowanie, w samym sercu Warszawy:-) Jedna zaledwie noc, spędzona na Krakowskim Przedmieściu, tuż przy placu zamkowym, a tyle niezwykłych emocji, nie tylko tych związanych z samym miejscem... Noc dla mnie jednak nie przespana, a to za sprawą tętniącego prawie do rana życia za oknem hotelu. Zatem Dom Literata niezwykłym jest miejscem na nocleg z uwagi na usytuowanie, jednak trudno w nim o spokój nocą, nawet przy zamkniętych szczelnie oknach.

piątek, lipca 07, 2017

Czwarta perła Toskanii

Przejeżdżając przez idylliczne wzgórza Toskanii i napotykając ukryte w gąszczu drzew i zieleni gospodarstwa, z dala od cywilizacji, z cudnymi widokami dookoła, myślałam sobie..., jak dobrze mają Ci, którzy mogą tutaj żyć... Stąd też wybierając miejsce na pobyt wakacyjny, kilka dni w takim miejscu pragnęłam spędzić, już wcześniej zauroczona takim krajobrazem. Rzeczywistość jednak sporo koryguje. Byłam w pięknym, włoskim domu. Dookoła oliwki i piękne widoki. Jednak kończyłam i rozpoczynałam dzień w lekkim napięciu. Nie odnajdowałam tak do końca spokoju i odprężenia. Wciąż zakłócała je świadomość, że nie było nikogo obok. Może gdyby teren był ogrodzony...? Póki co wiem już, że jedno moje marzenie, by pobyć wśród wzgórz w jednym z włoskich gospodarstw, nabrało innego smaku i wymiaru... A w Toskanii, zwiedziłam już właściwie wszystko, co na tę chwilę pragnęłam zobaczyć. Ostatnią perełką tego regionu była Piza, położona nad rzeką Arno.

poniedziałek, lipca 03, 2017

Lukka w zasięgu ręki


Dom poniżej okazał się być opuszczonym. Nie zawsze moja ciekawość wnętrz wychodzi mi na dobre. Czuję się jakoś nieswojo. Niepotrzebnie zajrzałam do środka... Niepotrzebnie w ogóle tam poszłam. Zawsze jakoś tajemniczość bije i historia z takich miejsc. Tutaj... smutek i zimna aura... Wypowiedziałam to i pozostawiam już za sobą. Nie zamieszczę nawet zdjęć, choć zrobiłam kilka.

niedziela, lipca 02, 2017

Nowe tu i teraz


Dziś obudziłam się w zupełnie innej rzeczywistości. Z dwóch właściwie powodów... W życiu czasem przydarza się coś co sprawia, że nic już nie jest takie samo. Co w pewien sposób burzy ułożony w głowie schemat i porządek myśli, a obrazy... Te pozostają, jednak rozczarowują nieco. Bo oto napotykamy coś, co przerasta nasze wyobrażenia, co z niedowierzania odbiera mowę, a ze wzruszenia powoduje szybsze i mocniejsze bicie serca.

sobota, lipca 01, 2017

Ostatni poranek w Montegufoni i kilka obrazów z Chianti

 

Odczuwam dotkliwie swoje bardzo ograniczone możliwości, zarówno w słowie jak i w obrazach, by wszystko co tutaj przeżywam i czego doświadczam, opowiedzieć. Tak bardzo chciałabym podzielić się tym wszystkim najlepiej jak tylko potrafię, jednak mogę przekazać zaledwie namiastkę obrazów, emocji i tego, co tutaj odkrywam. Tak bardzo życzyłabym wszystkim, by mogli tutaj przyjechać i po prostu poczuć to co ja... I tak miło mi, że przywołałam czyjeś wspomnienia z pobytu tutaj, bądź że na miarę swoich możliwości jednak, choć ździebełko tej pięknej i dobrej energii przekazuję dalej... A wczorajszego dnia odbyliśmy wycieczkę do regionu winiarskiego Chianti:-) Bardzo chciałam tam pojechać. I cudownie mi na sercu na wspomnienie wczorajszego dnia. Dzięki Chianti i wszystkiemu, co po drodze:-) To jeszcze poranny widok z tarasu Castello di Montegufoni.

piątek, czerwca 30, 2017

Zamkowe zakamarki i oczekiwanie na jutro


Tym razem, zamiast na Szombierkach, moją starociową ucztę odbędę 
w Arezzo:-) W pierwszy weekend miesiąca odbywa się tam jeden z największych w Toskanii pchlich tragów. Przeglądam zdjęcia i już nie mogę się doczekać:-) To już jutro. Akurat opuszczamy obecną lokalizację w Montegufoni i przenosimy się w okolicę Lukki:-) To troszkę nie po drodze, ale na tyle niedaleko, że możemy tam pojechać. Tym bardziej, iż tutaj doba hotelowa kończy się już o 10.00 przed południem, kolejna w Lucce rozpoczyna się ok czternastej, zatem i tak jakoś ten wolny czas trzeba by zająć:-)

wtorek, czerwca 27, 2017

Patrzę i smakuję


Po raz pierwszy, tak daleko od domu czuję się jak u siebie. Tyle tutaj moich `rzeczy` odkrywam. Lilijki w tylu miejscach już widziałam, smaki, bardzo moje, widoki, do których wyrywa się serce... Wiem już, że będę tutaj powracać, do mojej Toskanii:-) Bardzo odpowiada mi włoskie śniadanie, to na słodko:-) Podwójne espresso i pyszniutki rogalik, cornetto z nadzieniem, budyniowym na przykład:-) Dziś wczesnym rankiem, udaliśmy się do miasteczka na zakupy jedzeniowe. Bardzo chciałam zakupić cantuccini m.in., tradycyjne włoskie ciasteczka z migdałami.

poniedziałek, czerwca 26, 2017

Siena, niezwykłe mejsce


Siena, średniowieczne miasteczko, w którym zakochałam się bez reszty. Kamieniczki, bazyliki, kapliczki, malownicze widoki, brukowane uliczki i urocze zakamarki... Co rusz kafeterie, pizzerie, lodziarnie... I wzbudzający podziw, Centralny Plac - Piazza del Campo. Większy niż sobie wyobrażałam, zbudowany w kształcie muszli, opadający skośnie w stronę pałacu, w którym mieszczą się władze miasta. Niezwykły, zapierający dech w piersiach widok. Cały wybrukowany jest cegłą i ogrodzony pięknym, drewnianym ogrodzeniem na potrzebę wyścigów konnych Il Palio, które dwa razy do roku odbywają się na tym właśnie placu:-) Całe miasto przygotowuje się już na to wydarzenie. Na kamienicach zawieszane są lampy, wstęgi i flagi, w kolorach poszczególnych dzielnic. A jest ich aż siedemnaście:-)

niedziela, czerwca 25, 2017

W mojej bajce

 

I nastał poranek, w nowej, bajkowej rzeczywistości:-) Ze śpiewem ptaków, 
z cieniami na ścianach, z budzącym się słońcem...
Z ciszą i pyszną kawką. Nie muszę tutaj niczego oswajać. Nie potrzebuję ani chwili, by się zadomowić. Jestem u siebie:-) 
Tak się czuję. Wszystko jest takie, jak kocham. Stare drzwi na rygle 
i zasuwy, okiennice zewnętrzne i wewnętrzne, stropy drewniane i bielone belki, najpiękniejsze jakie widziałam.

czwartek, grudnia 15, 2016

Z wizytą na kole podbiegunowym


Czas przedświąteczny skłania do myśli krążących wokół postaci Świętego Mikołaja, również miejsca rzekomego (niestety) pochodzenia tego znanego wszystkim świętego. To stamtąd, wyczekiwany przez małych i dużych Święty Mikołaj przybywa wielkimi saniami zaprzężonymi w renifery, z workami pełnymi prezentów dla grzecznych dzieci (i dorosłych):-) A zatem LAPONIA:-) Miejsce niezwykłe, z dziewiczą przyrodą i śniegiem tak czystym, że po roztopieniu można go wypić. Śnieg leży tam od początku listopada do maja. Temperatura zimą spada nawet do minus czterdziestu stopni. Kraina ta leży na terenie czterech państw: Rosji, Finlandii, Szwecji i Norwegii.

środa, grudnia 14, 2016

Całkiem miło jest...


Niedawno ktoś napisał mi, że życie jest fajne, bo zaskakuje:-)
Przychylam się i potwierdzam. Czasem zupełnie nieoczekiwanie, dzień przynosi coś cennego i miłego. Mnie wczoraj przyniósł niezwykłe miejsce, a to przy okazji zupełnie nie zapowiadającej tak miło spędzonego czasu. Nie mogę o tym nie wspomnieć, bo przecież takie chwile, wewnętrznego poruszenia i zachwytu są tym, czym warto się dzielić:-) Oto ono. Jest sobie ul. Szeroka, w uroczym miasteczku 
o nazwie Żory, a tam...

wtorek, listopada 08, 2016

By uciec od zgiełku


Dzień pełen zajęć i biegania, wciąż coś nowego na horyzoncie pojawiało się, choć nie dokończone inne wcześniej zaplanowane sprawy... I siadam sobie w końcu,  pod ręką "Sielskie życie" z listopada 2015:-). Kawka już się zaparza, zatem chwilka dla mnie w tak zwanym międzyczasie. I kiedy patrzę na uśmiechnięte twarze bohaterów jednego z artykułów, spacerujących leniwie, a wkoło lasy, pola
i zwierzęta, tęsknię za taką wolnością... Od zgiełku, pośpiechu, wewnętrznego napięcia, że czas za szybko mija... To rzeczywiście sielskie życie, bliżej natury, w zgodzie z jej rytmem. To drugi poza Werandą Country magazyn , po który z wielką radością sięgam w wolnych chwilach. Miło przeczytać szczęśliwą historię dwojga ludzi, którzy poszli za głosem serca i oto wiodą szczęśliwe życie, robiąc to co kochają w miejscu, w którym zapragnęli osiąść na stałe. Czytając takie historie zawsze byłam pełna podziwu dla podejmujących takie wyzwania ludzi. Ich odwaga, upór i konsekwencja w dążeniu do celu dla mnie jakoś wydawały się być niedoścignione. Dopiero od jakiegoś czasu zaczynam dostrzegać siłę, która drzemie w każdym z nas. No właśnie, drzemie... Ona jest, tylko trzeba ją w sobie odnaleźć. Wówczas można dostrzec cały wachlarz możliwości, jakie podsuwa nam codzienność.

poniedziałek, października 31, 2016

Jak w domu...


Spokój, cisza, płynący wolniej jakoś czas...
Inny wymiar, w bliskim sąsiedztwie kwiatów i zwierząt.
Wiejska strona życia...
Mówi się, że Pan Bóg stworzył wieś, a człowiek miasto:-)
Coś w tym powiedzeniu chyba jest.
Uwielbiam uciekać tam na różne sposoby. Najczęściej poprzez zdjęcia i programy.
Czasem, na tyle na ile pozwala rzeczywistość, tak naprawdę.
Samo popatrzenie wystarcza mi, by poczuć klimat tego miejsca,
by zachwycić się, a i wyciszyć czasem...
Szukam zarówno widoków jak i wiejsko-sielskich wnętrz.

niedziela, października 09, 2016

Sielsko, wiejsko...


 Dziś mój dzień rozpoczął się podobnie jak każdy inny jedynie w jednej maleńkiej części...
Moment przebudzenia o godzinie tej co zwykle, poranna kawka, w tej co zawsze filiżance, kilka rytuałów porannych i... nastawał w tym właśnie momencie czas pisania posta. A jednak dziś i w najbliższe soboty 
i niektóre niedziele, ta ukochana moja część poranka, ustąpi miejsca innemu zajęciu, z którym wiąże wielkie nadzieje, które niesie ze sobą spełnienie pragnień noszonych w sercu od dawna, a odkrytych zupełnie przypadkiem niedawno... 

sobota, września 17, 2016

Jak w bajce



Będąc małą dziewczynką, lubiłam wyobrażać sobie, że przenoszę się do świata baśni...
Tam było kolorowo, pięknie, miło i wszystko było możliwe, 
tzn wszystko zawsze miało swój happy end:-) 

czwartek, sierpnia 04, 2016

Stare wnętrza i muzyka

...oto co dało mi wczoraj to wspaniałe miasto:-)


Powolutku żegnam się z tym wyjątkowym, bliskim mojemu sercu miejscem. Nie na zawsze na szczęście:-) Tutaj pozostawiam cząstkę siebie i zabieram wiele cennych emocji przeżyć, które pozostaną na długo w mojej pamięci. Zabieram też tych kilka skarbów, wyszukanych na starociowych kramach:-)

czwartek, sierpnia 04, 2016

Moja starociowa uczta, czyli Jarmark Dominikański


Nie wiem od czego zacząć! Tyle tutaj się dzieje, tak wiele mnie zachwyca, tak bardzo to miasto wpisuje się wieloma wydarzeniami w moje serce... I zanim napiszę cokolwiek, kilka zdjęć śpiącego jeszcze Gdańska...

wtorek, sierpnia 02, 2016

Gdańsk - miasto moich marzeń


Ponieważ spontanicznie i... nieplanowanie znalazłam się 
w jednym z najpiękniejszych polskich miast (dla mnie chyba jednak najpiękniejszym)- w Gdańsku, dzisiejszy wpis pragnę poświęcić właśnie temu miejscu:-) Mam do niego ogromny sentyment, wracam tutaj zawsze 
z bijącym szybciej sercem i za każdym razem odkrywam je na nowo...
Copyright © 2014 bielhani , Blogger