sobota, sierpnia 06, 2016

Mój zaczarowany ogród


Zaledwie kilka dni minęło, a mam wrażenie, że mój ogród zmienił się 
i rozrósł :-) Dziś zatem pozostaję w nim właśnie, teraz tylko na chwilkę, ponieważ to pierwszy piątek miesiąca,czyli - giełda staroci na Szombierkach :-). Moja ulubiona, jedna z największych w Polsce!

czwartek, sierpnia 04, 2016

Stare wnętrza i muzyka

...oto co dało mi wczoraj to wspaniałe miasto:-)


Powolutku żegnam się z tym wyjątkowym, bliskim mojemu sercu miejscem. Nie na zawsze na szczęście:-) Tutaj pozostawiam cząstkę siebie i zabieram wiele cennych emocji przeżyć, które pozostaną na długo w mojej pamięci. Zabieram też tych kilka skarbów, wyszukanych na starociowych kramach:-)

czwartek, sierpnia 04, 2016

Moja starociowa uczta, czyli Jarmark Dominikański


Nie wiem od czego zacząć! Tyle tutaj się dzieje, tak wiele mnie zachwyca, tak bardzo to miasto wpisuje się wieloma wydarzeniami w moje serce... I zanim napiszę cokolwiek, kilka zdjęć śpiącego jeszcze Gdańska...

wtorek, sierpnia 02, 2016

Gdańsk - miasto moich marzeń


Ponieważ spontanicznie i... nieplanowanie znalazłam się 
w jednym z najpiękniejszych polskich miast (dla mnie chyba jednak najpiękniejszym)- w Gdańsku, dzisiejszy wpis pragnę poświęcić właśnie temu miejscu:-) Mam do niego ogromny sentyment, wracam tutaj zawsze 
z bijącym szybciej sercem i za każdym razem odkrywam je na nowo...

wtorek, sierpnia 02, 2016

Cudowny, starociowy dzień


Mój niedzielny poranek rozpoczął się podobnie, jak każdy inny początek dnia. Wstałam jak zwykle dość wcześnie, by cieszyć się ciszą i poczuć niepowtarzany urok i magię budzącego się dnia... A ponieważ to ostatnia niedziela miesiąca, tym mocniej i szybciej pragnęłam rozpocząć swoje poranne rytuały:-) Po długiej (jak dla mnie) wakacyjnej przerwie, podyktowanej dwutygodniowym wyjazdem, wczoraj odwiedziłam giełdę staroci w swoim mieście (ominęła mnie ta największa na Szombierkach ). Tutaj w Gliwicach, odbywa się ona w każdą drugą i ostatnią niedzielę miesiąca. Jest nieduża i nie zawsze udaje mi się tam coś... znaleźć, ale można poczuć ten niepowtarzalny i jedyny, starociowy klimat:-)




...ale też uśmiechnąć się do ludzi, których spotykam już od wielu lat, tych sprzedających, jak i... podobnie jak ja, namiętnych poszukiwaczy perełek`:-)

I... zupełnie niespodziewanie, takie właśnie cudowne skarby wpadły wczoraj w moje ręce:-) A wśród nich nr 1 to dwie bardzo stare, miśnieńskie filiżanki ze wzorem cebulowym.


Z cebulą oczywiście nie ma to nic wspólnego, ale to już zupełnie inny temat:-) Manufaktura w Miśni zaczęła produkować porcelanę z tym właśnie wzorem w 1739 roku. Malowana kobaltem odpornym na wysoką temperaturę, następnie pokrywana szkliwem, w celu zabezpieczenia. Co ciekawe, nie było mowy o pomyłkach, ponieważ kobalt wsiąkał w ceramikę jak atrament w bibułkę. Zatem poprawki nie wchodziły w grę. Filiżanki są oczywiście sygnowane, muszę jedynie doczytać troszkę, ponieważ znak towarowy Miśni to dwa skrzyżowane ze sobą miecze, na moich filiżankach zaś widnieje ... jeden i podkowa.


Drugą perełką zaś jest ponad stuletnia, przeurocza miotełka do okruchów:-)


Kupiłam też kilka starych zdjęć, w których wyczuwa się dobrą energię ...


Jeszcze dwa pojemniki na cukier i kawkę, również wzór cebulowy 
(powolutku przełamuję takimi akcentami moją  białą porcelanę)...


I kilka serwetek, by ozdobić spiżarkowe przetwory:-)


Do tego kilka starych buteleczek i baaardzo dużo przeróżnych 
w kształcie i ornamentacji ramek (w ilości sztuk 23), ale to już nie dla mnie:-) Może kiedyś pokażę, gdzie trafiły:-)

A to już moja  poranna kawka w nowej/starej, miśnieńskiej filiżance :-)


I jak śpiewał kiedyś Ryszard Riedel... w życiu piękne są tylko chwile:-) Coś w tym może jest? Choć lepiej sprawiać, by były to nie tylko chwile, a całe dnie i lata...



Pięknego początku tygodnia i... miesiąca wszystkim:-)

~ bh ~







Copyright © 2014 bielhani , Blogger