niedziela, listopada 22, 2020

W moim świecie




 Jest 3.20 nad ranem. A właściwe w nocy:-) Pachnie już kawa. Tlą się dwie ostatnie woskowe świece w kuchni i w salonie. Nie potrzeba mi innego światła. Jestem wypoczęta i pełna pozytywnej bardzo energii i takich też myśli:-) Serce wypełnia spokój i poczucie, że wszystko będzie dobrze.  Choć wczorajszej nocy sporo mnie kosztowało, by przywołać myśli do porządku. Podpowiadały wszystko co złe, że nie dam sobie rady, że świat stał się niebezpieczny, że nic nie jest nam dane raz na zawsze... I to ostatnie z całą pewnością jest bardzo prawdziwe. Dziś jednak nie odczytuję w tym niczego złego, a jedynie wdzięczność, za wszystko! Za ciepły dom, za pyszny, wyjęty z pieca dopiero co chlebek, którym pachnie moja kuchnia, za to nawet, że wieczorem, gdy jestem bardzo już zmęczona, nakładam na siebie kilka ciepłych warstw, by 30 minut spędzić w chłodzie. Bo widzę, ile szczęścia sprawiam mojej psince:-) Jestem całym sercem wdzięczna za zdrowie, za siłę, za to, że każdego dnia, niestrudzenie, wstaje słońce i rozświetla niebo jasnością! Póki co, świat śpi jeszcze, a ja układam ostatnie punkciki na dzisiejszy dzień:-) Bo tyle dobrego dziś czeka... Na przykład to, że ułożę kilka ostatnich swoich skarbów w miejscu, w którym spędzać będę sporo czasu:-)

niedziela, listopada 01, 2020

Nie czekam, aż samo wszystko się poukłada...



Obecny czas nie napawa optymizmem i pobudza do wielu refleksji... Zaburza poczucie bezpieczeństwa i podważa to wszystko, co winno być nienaruszalne... Pragnę wierzyć, że wszystko się ułoży, że przebudzimy się znów w spokojnym, normalnym świecie. Tymczasem chcę cieszyć się każdym porankiem jak dotychczas, dbać o siebie jeszcze mocniej... Napawać się niezmiennie wszystkimi cudami przyrody. Spędzać wolne chwile tak jak kocham. I tym zajmuję swoje myśli. Choć to nie jest łatwe, w przypadku myśli. Są tak natrętne i bezczelne, że tylko zdecydowany upór sprawi, że odpuszczą, że uwolnią umysł i wypuszczą go ze swoich zaborczych szponów. Chodzi o wybór, jakim myślom i emocjom ulegnę. Uczę się wybierać, bo jestem bardzo emocjonalna. Dobrze i źle za razem. Wszystko przeżywam w dwójnasób. Zarówno piękne i pozytywne zdarzenia, jak i te trudne. To przekłada się na każdy aspekt życia...

poniedziałek, września 28, 2020

W jesiennym zachwycie

Nastało kilka znów, spokojnych dla mnie dni:-) Leniwy bardzo poranek... Pierwsza kawka w mojej kuchni, do niej ostatni trójkącik sernika, zrobionego w pośpiechu pomiędzy kolejnymi zajęciami. Dziś smakuję z zachwytem każdy kęs, wsłuchuję się w ciszę, zerkam na pierwsze, cudowne smugi światła wschodzącego słońca:-) I tak bardzo mi z tym dobrze. Jeszcze mocniej doceniam te momenty. Kiedy tak jak dziś, mogę znów powrócić do swoich ukochanych rytuałów:-) Rześkie, chłodne powietrze przenika do wnętrza przez uchylone okna. Zaścielam łóżko. Stary len z monogramem w roli narzuty. Pięknie jest, tak jak lubię:-) Tyle pomysłów znów rodzi się i chęci... Tak dawno nie zaglądałam na blogi ulubione. I ogólnie na strony z inspiracjami wnętrzarskimi. Dziś mam na to czas:-) Podziałam troszkę dekoracyjnie, poprzemieniam coś, z mebelkami pojeżdżę może:-) Ogarnęłam wczoraj, więc jest miło:-) Ogród jesienną przybrał już szatę. Kolorowo jest, cudnie. Marzą mi się białe dyńki. I pastelowe wszelakie. Ułożyłabym je w nieckach swoich i skrzyniach. Na stole, przy drzwiach, nad kominkiem i na tarasie... Rozejrzę się za nimi.

wtorek, września 08, 2020

Skraweczek mojego dzisiaj



Ludzie są dobrzy i chcą dla mnie dobrze... 
Odkryłam, że kiedy tak właśnie myślę i powtarzam to sobie, jest mi lżej, milej, szczęśliwiej:-) Podświadomość podstępnie i wbrew mnie samej podsuwa czasem nienajlepsze i niepozytywne myśli. Wzbudza poczucie podejrzliwości wobec zachowań innych ludzi. A to najprostsza droga do marnowania wszystkiego dobrego, czym mogę wypełnić swój dzień:-) Jeśli założy się, że ludzie wokół nas mają dobre intencje, że są pozytywnie nastawieni i po prostu chcą dla nas dobrze, serce wypełnia spokój, radosne pobudzenie i błoga lekkość...

piątek, sierpnia 07, 2020

Pięknie dookoła...



Dziś poczułam się troszkę tak, jak malarz, który po długiej przerwie odzyskuje utraconą wenę twórczą:-) Zaraz po przebudzeniu, nie czekając, aż moja ulubiona, niebieska filiżanka napełni się ciemną, pachnącą cieczą, porannym nektarem moim, niosącym jedyne, niepowtarzalne spośród całego dnia doznania, przystąpiłam do działania. Dawno już tak się nie czułam. Pełna zapału i radości od samiutkiego ranka:-) Zapragnęłam, by wszystko znów przybrało tę ukochaną moją, czystą, subtelną i niewinną barwę bieli. Tak się cieszę, że moje sofy mają tę możliwość:-) Z lnianych zatem, bielutkie już całe i pachnące. Nie tylko te w salonie. Cudnie im w towarzystwie poduszek przyobleczonych w poszewki lniane z monogramami. Na stole jadalnianym, przywołujący cudowne, starociowe wspomnienia z Toskanii, obrusik lniany. Łóżko moje sypialniane (odmienione swoją drogą, a właściwie zamienione), również przyozdabia lniana narzuta, śmietankowo-biała. Jeszcze tylko zwiewne zasłonki białe z troczkami zawieszę w wolnej chwilce, podłogę odświeżę i pozwolę płynąć już spokojnie myślom szczęśliwym, wdzięczna cała za tę iskierkę, która o świcie tyle dobrego dziś sprawiła:-) W takim rytmie jest mi dobrze.
Copyright © 2014 bielhani , Blogger