czwartek, grudnia 07, 2017

I będzie coraz piękniej


Dzisiejszym popołudniowym niebem, 
z czerwono-pomarańczową łuną na linii horyzontu można było się naprawdę zachwycić:-)
W ciągu dnia słońce też rozpieszczało, 
wypełniając promieniami wnętrze domu i pracowni:-)
Dziś ułożyłyśmy w pracowni drzewka, 
które otrzymałyśmy w prezencie:-)
To tujki:-) Sztuk... kilka. Przyozdobiłyśmy je światełkami 
i ułożyłyśmy w starych naczyniach, konewkach, sankach...
Właściwie na odwrót:-)
Na szafie kuchennej nasze emaliowane naczynka i gałązka jemioły...

środa, grudnia 06, 2017

Świece, Pan Bajor, nowa narzuta, nowy dzień...


Spokojnie wstaje nowy dzień... Z nadzieją, zniecierpliwiona, jak co rano, czekam na to, co przyniesie. Z miłym, dobrym nastawieniem. Z tą iskierką w sercu, by już czymś się zająć, by znów móc odkreślić jeden z punkcików, może poczuć zapach ciasta, dochodzący z kuchni... W tle jedna z płyt przywieziona z ostatniego koncertu. Za oknem noc jeszcze. Światło świec to to, które kocham najmocniej. Tuż po dziennym, naturalnym. To sztuczne jest niezbędną koniecznością, ale męczy mnie. Unikam, gaszę co tylko mogę. Pamiętam, że już jako mała dziewczynka, będąc w bibliotece, nie rozumiałam, dlaczego wszędzie palą się lampy, skoro za oknem jasno jeszcze. Przeszkadzały mi. Zatem palą się u mnie świece, wszędzie... Od pierwszych chwil po przebudzeniu...

wtorek, grudnia 05, 2017

Mija sobie dzień


Nowy dzień nowego tygodnia, grudniowy... Za oknem drzewa w śnieżnych czapeczkach... Z nieba prószy suchy, lekki śnieżek.  Nastraja świątecznie:-) Przede mną spokojny już tydzień. Mogę pomyśleć znów o swoim domku, zająć się kolejnymi punkcikami i dekorowaniem. Wszystko cierpliwie sobie czekało. Na wielu blogach sporo świątecznie już się dzieje:-) Bywają już nawet udekorowane drzewka świąteczne:-) Na to dla mnie jednak o wiele za wcześnie. A jest póki co wszystko, do czego mogę sobie uciec, ku czemu mogę zawrócić swoje myśli... Moje mebelki, poduszeczki, świece, kwiaty, pejzaż za oknem... Jednym słowem całe otaczające mnie piękno, zawarte w przedmiotach i w naturze. One naprawdę mają wielką moc. Pozwalają trwać, nie zwariować... Kiedy już wszystko wydaje się być przeciwko, dają wytchnienie. Przywracają radość, kiedy nie cieszy już nawet myśl o nowym dniu... I jak to w takich momentach już jest, zajęłam się porządkami, odświeżyłam dekoracje, poprzemieniałam co nieco i już mogę czerpać... Jestem spokojna, miło mi znów na sercu i dobrze... Mam chwilkę, by pobyć w swoim świecie:-)

niedziela, grudnia 03, 2017

Mój sen

  
Zdarzają się takie momenty, po których z wielkim wysiłkiem powraca się... do rzeczywistości. Moim snem, z którego nie chcę się budzić, 
jest `spotkanie` z Panem Michałem Bajorem. Artystą największego dla mnie formatu... Wielkim, choć skromnym. Który... `opowiada` swoje piosenki. Każda z nich jest oddzielną historią. Opatrzona wstępem, obrazuje przesłanie i okoliczności, w jakich powstała... To bezcenne, móc usłyszeć o tych kilku momentach, które zdarzyły się w życiu, tym artystycznym, Pana Michała i emocjach, które zrodziły... Dane nam było uczestniczyć w najpiękniejszej uczcie dla zmysłów, dla duszy, dla serca... Po raz pierwszy nie potrafiłam po prostu wyjść z koncertu. Poczułam więź... I już za moment tęsknotę. Na koniec... pustkę i żal... Bo oto nastał koniec, a ja nie nasyciłam się, wciąż było mi mało... Pan Michał złożył swój autograf na płycie, którą zakupiłam po recitalu, właściwie to kupiłam trzy:-) I to był ten moment, kiedy mogłam podejść bliżej, wykrztusiłam zaledwie dwa słowa:-) Zważywszy, że bliska byłam omdlenia, to i tak sukces:-) To był piękny, niezapomniany wieczór!

sobota, grudnia 02, 2017

Nowa lampa i leniwy poranek

 

I znów weekend... 
Nie wiem czy tylko mnie, ale niepostrzeżenie dzień ucieka za dniem.
Może też przez to, że sporo dzieje się ostatnio.
Na tyle dużo, że na dalszy plan odłożyłam swoje przedświąteczne postanowienia porządkowe, a są dla mnie bardzo ważne.
Wiele punkcików już skreśliłam:-)
I to cieszy mnie bardzo:-)
A tymczasem zerkam z zachwytem na moją nową/starą lampę w kuchni 
i w sypialni:-)
Doczekałam się i wczoraj, lampy i żyrandol, zawieszone tak póki co, 
po kilku latach ustąpiły miejsca wiekowym i cudnym odpowiednikom.
Sypialnianą, przywiezioną z Toskanii, pokażę w pełnej krasie, 
gdy już całość będzie taka jak chcę.
Z narzutą nową i szafą:-)
Copyright © 2014 bielhani , Blogger