Mam apteczkę, w której nie ma żadnych lekarstw:-) Jest tylko termometr, z którego właściwie nie korzystam, pojemniki jednorazowe do badań okresowych, sterylne gazy w razie potrzeby, kilka niezbędnych suplementów (jak m.in. witamina D3 z K2 i B12) i książeczka zdrowia mojego psa:-) Nie zaaplikowałam sobie żadnego leku, odkąd zdrowo się odżywiam. Żadnego. Nie potrzebuję ich. Mój organizm ma się po prostu dobrze:-) Pragnę podzielić się tym dziś, bo właśnie to sobie uświadomiłam. Zdrowa dieta sprawia, że organizm wspaniale radzi sobie w różnorodnych warunkach zewnętrznych. Nie tylko uodparnia doskonale, ale też pomaga wyjść z uciążliwych dolegliwości i chorób. Wystarczy jedynie wypracować w sobie ten przemiły nawyk, by sięgać po zdrowe produkty, by rozważnie podchodzić do tego, co podarowuję sobie w postaci posiłku każdego dnia. Jakoś już u mnie jest tak, że jeśli nie mogę posilić się czymś zdrowym, wolę po prostu nie zjeść niczego i odczuwać głód. Tak wybieram. Równie przy tym ważne jest dla mnie miejsce i wszystko, co dookoła... To trudne dość, bo dla przykładu, zamiast będąc poza domem, wejść do najbliższej jakiejś restauracji, w której podają dobre jedzenie, u mnie to troszkę trwa niestety.
poniedziałek, stycznia 18, 2021
środa, stycznia 13, 2021
Dobry, spokojny świat
piątek, grudnia 25, 2020
Kocham grudzień
Kocham grudzień! Bo nadchodzi po najsmutniejszym dla mnie miesiącu, bo niesie świąteczne emocje, nastraja cudownie przy tym, uruchamia wszystko co najpiękniejsze w ludziach i w naturze. Dane mi było zaznać kilka cudownych chwil w otoczeniu iście zimowego, bajkowego krajobrazu. Wciąż nie umiem wyjść z podziwu, jak hojnie obdarowuje Matka Ziemia. Nie tylko daje pokarm, słońce, wodę, powietrze ~ wszystko, co niezbędne do życia, ale też syci oczy i duszę najpiękniejszymi doznaniami. Takie chwile są największym bogactwem, onieśmielają, rodzą wdzięczność, uszczęśliwiają!:-) Uświadamiają, jak niewiele potrzeba, by wewnętrznie poczuć szczęście i spełnienie. Jak niewiele potrzeba do życia po prostu.
niedziela, listopada 22, 2020
W moim świecie
Jest 3.20 nad ranem. A właściwe w nocy:-) Pachnie już kawa. Tlą się dwie ostatnie woskowe świece w kuchni i w salonie. Nie potrzeba mi innego światła. Jestem wypoczęta i pełna pozytywnej bardzo energii i takich też myśli:-) Serce wypełnia spokój i poczucie, że wszystko będzie dobrze. Choć wczorajszej nocy sporo mnie kosztowało, by przywołać myśli do porządku. Podpowiadały wszystko co złe, że nie dam sobie rady, że świat stał się niebezpieczny, że nic nie jest nam dane raz na zawsze... I to ostatnie z całą pewnością jest bardzo prawdziwe. Dziś jednak nie odczytuję w tym niczego złego, a jedynie wdzięczność, za wszystko! Za ciepły dom, za pyszny, wyjęty z pieca dopiero co chlebek, którym pachnie moja kuchnia, za to nawet, że wieczorem, gdy jestem bardzo już zmęczona, nakładam na siebie kilka ciepłych warstw, by 30 minut spędzić w chłodzie. Bo widzę, ile szczęścia sprawiam mojej psince:-) Jestem całym sercem wdzięczna za zdrowie, za siłę, za to, że każdego dnia, niestrudzenie, wstaje słońce i rozświetla niebo jasnością! Póki co, świat śpi jeszcze, a ja układam ostatnie punkciki na dzisiejszy dzień:-) Bo tyle dobrego dziś czeka... Na przykład to, że ułożę kilka ostatnich swoich skarbów w miejscu, w którym spędzać będę sporo czasu:-)




