sobota, grudnia 30, 2017

Kilka miłych drobiazgów


Nie często, jednak raz na jakiś czas nastaje moment, kiedy nieodpartą mam chęć na odwiedzenie kilku moich ulubionych sklepów ciuchowych i z dodatkami do domu. Okazja nadarzyła się nie byle jaka, bo i bon upominkowy do wykorzystania w ulubionym moim Zara Home i przy okazji też wyprzedaże znów:-) To drugie cieszy mnie, z uwagi na niższe ceny i odstręcza jednocześnie, bo tłumy wszędzie. Do tego przecież Sylwester za pasem... Stąd była to ekspresowa wyprawa, ale bardzo owocna:-) Zatem wczesnym rankiem, kiedy zawsze jakoś chłodniej wydaje się, że jest, mogę otulić się już moherowym kocem w ciepłym odcieniu beżu z Zara Home, który `widniał` od dłuższego już czasu na mojej liście życzeń i chciejstw:-)

piątek, grudnia 29, 2017

Śnieg...


Śmiało nucę sobie... na całej połaci śnieg...
 Dziś powitała mnie biel za oknem. Puszysta, lekka:-)
Świątecznie, można by rzec, jednak 
z dnia na dzień coraz zwyczajniej już. Lubię bardzo planować sobie i przygotowywać wszystko na ten świąteczny czas, potem już wyczekiwać z biciem serca i w zachwycie, by przeżyć TO niezwykłe, jedyne i cenne dla duszy, serca i zmysłów... Jednak kiedy już mija świąteczne poruszenie i nastaje taki jak dziś, zwyczajny dzień, kusi mnie bardzo, by tę moją całą przestrzeń oczyścić.. By przejść do codziennej, nieświątecznej rzeczywistości, którą bardzo lubię.

środa, grudnia 27, 2017

Zwyczajnie już


Hm, zadziwia mnie czasem, że pomimo pyszności i smakołyków, przygotowanych własnoręcznie, tak by zdrowo i przyjemnie dla podniebienia było, sięga się po śmieciowe jedzenie... Nie wskażę palcem, bo nie o to przecież chodzi. Zwyczajnie żal mi jakoś. Przecież nie ma nic lepszego, jak domowy rosół z oczkami czy ciasteczka prosto z pieca... No ale nie dla wszsytkich... Jakoś też tak już u mnie jest, że każdy lubi coś innego. Jeśli jedno lubi barszczyk, to drugie woli grzybową... Jedno zje pierogi ruskie, żadne już nie tknie za to uszek z grzybkami... Karpia kocha jedna część rodziny, druga co najwyżej dorsza... I tak to już chyba rozpuściłam sobie wszystkich. Bo przecież samo się nie zrodziło... Marzę sobie, by ugotować coś jednego... dla wszystkich! Są gołąbki, to jemy gołąbki na przykład. Na całe moje szczęście, kilka takich ogólnorodzinnych potraw mamy:-) Jednak przez to moja kuchnia stała się bardzo monotematyczna. A ja tak bardzo lubię poznawać i smakować... A kiedy pomyślę sobie, że... by zjeść pierożka  i tak muszę zrobić coś jeszcze, by każdy mógł zaspokoić głód, sięgam po te same co zwykle produkty... Kurczę, chyba kiedyś wyrasta się z takiego grymaszenia?:-) Czy nie? Ogólnie to chyba przez to też nie przepadam ostatnio za gotowaniem. Traktuję je raczej jako obowiązek. A szkoda.

wtorek, grudnia 26, 2017

Moje Boże Narodzenie


Na dzień 26 grudnia przypada kult i wspominanie postaci Św. Szczepana.
Diakona i męczennika kościoła, fałszywie oskarżonego o bluźnierstwo 
(głoszenie ewangelii poczytano tak włanie),
i ukamienowanego w Jerozolimie przez miejscową ludność za wiarę.
Dziś, dzień po Bożym Narodzniu wspomina się rónież innych świętych.
Nie jesteśmy zobowiązani do uczestnictwa we mszy.
Jednak to dla mnie najpięniejsze w kosciele momenty:-)
Kiedy rozbrzmiewają kolędy, gdy dookoła mienią się choinkowe światełka, 
 a wszyscy z jakąś widoczną gołym okiem radością patrzą przed siebie...
Zawsze też najmocniej wzruszam się, kiedy mogę zanucić
"Cichą noc" i poczuć... jedność i wzniosłość jednocześnie tych świątecznych chwil... 

poniedziałek, grudnia 25, 2017

25 dzień grudnia

Spokojny poranek, pośród smakołyków wszelakich, z ułożoną już piętrowo zastawą (użyłam jednak innej, niż planowałam. Tej w odcieniu ecru, jakoś ładniej komponowała się z obrusem) i sztućcami (stsrociowymi, `złotymi`) odłożonymi w rogu stołu (to pierwsze ich święta). 
Copyright © 2014 bielhani , Blogger