niedziela, lipca 08, 2018

Gubbio


Terza domenica, a zatem trzecia dziś niedziela i ostatni już pełny dzień w Toskanii. I z jednej strony szkoda wielka, bo przecież tutaj mam wszystko, do czego lgnie moje serce, z drugiej jednak, cieszę się na myśl, że wypiję znów kawkę w swojej ulubionej filiżance, że wyjdę raniutko do ogrodu i popatrzę na to swoje, budzące się niebo:-) A tymczasem, pieją w oddali gdzieś koguty, z pobliskich oliwek dają się słyszeć urocze trele, jaśnieje już niebo... Sączę ostatnią tutaj, poranną kawkę. Ta jutrzejsza będzie pewnie wypita w pośpiechu, by jak najwcześniej wyruszyć w drogę. Na dziś kilka jeszcze planów. Zatem minie raczej dość szybko.

piątek, lipca 06, 2018

Tyle piękna dookoła


W zeszły piątek pożegnaliśmy tajemnicze miejsce w Orbicciano Lucca.... Ostatnie spojrzenie na domek...

środa, lipca 04, 2018

Wszystko dzieje się po coś


Czasem zdarza się tak, że odbieramy w pewien określony sposób stany rzeczy, nie do końca umiejąc to nazwać... Zdążyło narodzić się już własne, wolne rozumienie świata i siebie, inne zupełnie od tego, które dotąd oferowała nam rzeczywistość i inni ludzie. I nagle... ni stąd ni zowąd, w moim przypadku trochę niechcący, napotykamy osobę, `zderzamy` się z jej prawdą o życiu, odkryciami i jej własnym postrzeganiem rzeczywistości. W tym też momencie odkrywamy, że nasze myśli, emocje, rozumienie i percepcja rzeczywistości, zbiegają się niemal całkowicie z tym, jak ten ktoś czuje i myśli. Jednocześnie też, utwierdzamy się w swojej prawdzie, w tym wszystkim co kroczek po kroczku docierało do zakamarków duszy, jakby dopuszczając w jej zaryglowane przestrzenie maleńkie, wyzwalające z ciemności stróżki światła. Kiedy już dostrzeżemy to światło, nigdy nie zechcemy powrócić do tego, co dotykało nas wcześniej. A jeśli na dodatek ten ktoś poszedł o krok dalej, w zbawienny sposób dzięki niemu możemy dopowiedzieć dla siebie to wszystko, co nie do końca udało nam się zrozumieć i odkryć.

wtorek, lipca 03, 2018

Casa Del Rosmarino


Nie tak dawno, tuż przed przyjazdem do Toskanii, myśl przemknęła taka, by odnaleźć kiedyś miejsce, do którego zapragnę powracać... 
By na tę tęsknotę złożyło się to co za oknem, czyli sielski, chwytający za serce krajobraz i wnętrze domu przywołujące mój własny... By poczuć się swojsko, ale i jednocześnie wyjątkowo.
Anghiari wraz z domkiem bajkowym i wszystkim co dookoła, wpisuje się w to wyobrażenie każdym szczegółem i wszystkim jednocześnie.

niedziela, lipca 01, 2018

W moim Arezzo


Pragnęłabym opowiedzieć o San Gimignano, bo i wrażenia i emocje pozostały po nim niezwykłe, jak i pokazać każdy kąt w nowym domku 
i wszytko to, co dookoła zachwyca, jednak  Arezzo to to, 
co najpiękniej na tę chwilę w mojej duszy gra:-)
Tuż za nim, tutejszy krajobraz i wnętrze domu, wyśnione, jedyne, zapierające dech w piersiach...
A emocje związane z Arezzo... to trafiające wprost do serca, poruszające całą moją wrażliwość, 
obrazy i zapachy... Minionej epoki, w zaułkach sklepików z wszystkim co starym nazwać można, ale też stoiska handlujących tymi wiekowymi cudownościami, które tylko tutaj napotykam. 
I uprzedzić pragnę tylko, iż opowiedzieć ani pokazać tych doznań nie sposób, a raczej słowa nie opowiedzą a zdjęcia nie oddadzą klimatu 
na przykład, którego tam się `dotyka`.
Copyright © 2014 bielhani , Blogger