sobota, sierpnia 18, 2018
Kocham Cię życie
Każdy dzień niesie tyle przeróżnych emocji, doświadczeń nowych, dobrych, ale też i trudnych czasem. Zmęczenie, ale i satysfakcję i radość niepomierną, bo coś udało się tak jak planowałam czy też czas dane mi było spędzić w towarzystwie osób, z którymi dobrze się czuję... Dziś mam wolny dla siebie czas i tyle chciałabym zrobić i nie robić nic zarazem. Wybrałam coś pomiędzy:-) Bo i poodpoczywałam za ostatnie dni sobie i ogarnęłam co nieco i danie wg własnego pomysłu ugotowałam:-) Choć gdzieś tam przejawia się w nim to wszystko, co chłonę już od jakiegoś czasu od pani Pawlikowskiej:-)
środa, sierpnia 15, 2018
W nowej odsłonie
No i stało się... Obraz, który kiełkował w sercu i głowie od jakiegoś już czasu, klaruje się coraz piękniej i nabiera mocy. Dziś ostatecznie poczułam, że tak chcę:-) Patrzę na moje ektorpowe, białe sofy, do których już nawet nowe, niebiałe i nietanie pokrowce upatrzyłam, a wyobraźnia ściele przede mną salon, w którym to wielkie, ikeowskie `cudo` odda pokłon mojej niedawno nabytej, najwygodniejszej na świecie, ze sprężynowym siedziskiem, najpiękniejszej, sofie z falbankowym oparciem. Starej oczywiście. Czeka sobie póki co w pracowni. Piękna jest. Kilka zabiegów przywróciłoby jej pełny urok i wdzięk. Na początek przetarłabym w bieli albo w ciepłej szarości drewniane elementy... No może jeszcze brudny beż mógłby być. Wyjść jednak trzeba od tapicerki. Ona podyktuje całą resztę. Jestem pewna, że `nowa` sofa cudownie wpisałaby się w tę salonową przestrzeń. Do niej dwa foteliki jakieś i miejsca tyle pojawiło się wolnego. Ektorpy sporo go zajmują. To moja wolna myśl póki co:-) Trzeba mi skonfrontować ją teraz i niejako uzyskać przyzwolenie, by tak mogło się stać. A marzę bardzo, by mogło:-)
piątek, sierpnia 10, 2018
Wybieram sercem
Wdzięczność i uważność...
Wciąż uczę się taka być. Wdzięczna i uważna.
Za to, czym obdarowuje mnie życie i na to wszystko,
co przynosi każdy dzień.
Nikogo nie muszę pytać o pozwolenie. Daję sobie to prawo,
możliwość czerpania nieograniczonego dobra,
które przychodzi do mnie samo:-)
Otwiera przede mną na oścież drzwi do zasobów piękna,
które niosą codziennie dziejące się cuda tuż przed moim nosem.
By je dostrzec, wystarczy szerzej otworzyć oczy i serce.
Otwieram zatem i cała wsłuchuję się i wpatruję w szelest liści poruszonych wiatrem, w dźwięk kropel upragnionego po wielu gorących dniach deszczu, w świergot przemiły dobiegający wczesnym rankiem
z lasu...




