czwartek, lipca 25, 2019

Cenić swój czas...



Nadchodzi taki moment w życiu, kiedy pragniemy cenić czas... Swój czas. Pojawia się nieodparta chęć decydowania, jak spędzimy najbliższą chwilkę, popołudnie, kolejny dzień. I z kim... To taki moment, kiedy uświadamiamy sobie, że czas, który jest nam dany, nie jest nieograniczony. To niezwykłe, że po prostu taka myśl przychodzi i wywraca cały dotychczasowy sposób postrzegania codzienności i odczuwana, do góry nogami. Nagle to, co nijakie, nie dla nas, zwyczajnie przestaje nas interesować. Dajemy sobie prawo decydowania co i jak będziemy robić. Ono właściwie zawsze do nas należało, jednak bezwiednie pozwalaliśmy nieść się fali codzienności, przyjmując bez namysłu, co przynosił dzień. Czasem wbrew sobie, czasem bo tak robili inni, czasem z marszu... Dla mnie owo przebudzenie szczęśliwie nadeszło jakiś czas temu:-) Pozwoliło skupić się na sobie najogólniej mówiąc. Na głosie swojego serca... To znów zaowocowało wieloma cennymi bardzo doświadczeniami i przeżyciami. Wraz z moim postrzeganiem siebie i świata, zmieniała się powolutku otaczająca mnie rzeczywistość.

poniedziałek, lipca 15, 2019

Nowy dzień


Nastał poniedziałek... Nowy dzień, nowe punkciki i chęci:-)
Myśli też spokojne. Po części wczorajsze porządkowanie szaf dało znów poczucie miłe, że piecze trzymam nad moim `tu i teraz`...
Nad emocjami przy tym też.
A to kojące bardzo uczucie:-)
Poranne promienie dookoła. Najmilszy sercu widok:-) 
Pierwsza kawka, do niej ciasteczko maślane, jedno albo dwa...

poniedziałek, lipca 08, 2019

Miło i schludnie


Wolniej dziś płynął czas jakoś. Może dlatego, że nic szczególnego nie działo się. Do pracowni wyjątkowo nikt nie zaglądnął. Może to i dobrze, bo przegląd zrobiłam w zdobycznych naszych sukniach i fatałaszkach wszelakich, które z myślą o sesjach zdjęciowych gromadzimy... I kiedy ostatnią sukienkę odwiesiłam na starutki, drewniany wieszak, oczy przetarłam ze zdumienia. Dwie szafy wypełnione po brzegi i dwa kufry spore:-) W tym jeden z dziecięcymi ubrankami cudnymi. Na parawan kilka starych halek i sukienek białych odwiesiłam, tych ulubionych:-) 

niedziela, czerwca 30, 2019

Potrzeby miłe sercu


Planów sporo mam każdego poranka, jednak obecna aura, tj nieskazitelne, bezchmurne niebo i słońce w pełnej, swej krasie na nim (jak na lato przystało), wykreśla większość moich punkcików... Rezygnuję głównie z tych... miłych sercu, na rzecz tzw pilnych. Zatem na dopieszczanie otaczającej mnie przestrzeni domowej i przydomowej, sił ogólnie brak, choć dusza lgnie do tego wszystkiego, co wyobraźnia podpowiada... Dziś zaspokoiłam nieco tę przemiłą potrzebę napawania się widokiem schludnego, ogarniętego wcześniej, z kwiatowymi akcentami kilkoma i zmianą ławeczkową znów, wnętrza:-) Przede mną jutrzejszy poranek jeszcze w takim nienaruszonym, mam nadzieję porządku:-) Potem znów wszystko powróci do stanu... codziennego.

niedziela, czerwca 23, 2019

Nadrabiam



Przegapiłam początek lata! A zatem i noc Kupały przy tym. Pierwszy raz. Dotąd odliczałam dni, godziny nawet. Był i jest dla mnie symbolem. Ten jeden z dwóch momentów w roku, obok pierwszego dnia wiosny... To jednak nie moja obojętność sprawiła, a trudne bardzo i niezwykłe zarazem ostatnie dni... I tak jednak żal mi jakoś. Bo umknęło mi coś, na co czekam z bijącym sercem. Wpatrywałam się we wczesnoporanne niebo nieświadoma, że oto przede mną najdłuższy dzień roku i najkrótsza noc. Lubiłam bardzo, zasypiając tego wieczoru wyobrażać sobie wianki oświetlone świecami, puszczane na wodzie... Tym razem marzyłam sobie nawet, że wybiorę się gdzieś niedaleko, by taki swój uwić, by potem móc patrzeć, jak płynie niespiesznie, aż płomyczek świecy zniknie hen w oddali... Zawsze też ciekawiło mnie, czy ów legendarny nasięźrzał naprawdę istnieje i czy tak jest, że pięknie rozkwita dopiero po zerwaniu?:-) Bo paproć ta niepozorna jest bardzo. Mogłabym nie zwrócić na nią zupełnie uwagi, jednak wiem już jak wygląda. Z kwiatem zaś rzecz jest tajemnicza bardzo.
Copyright © 2014 bielhani , Blogger