niedziela, stycznia 07, 2018

Postarociowo


Niedzielny, postarociowy poranek...
Jakoś szczególnie je lubię. Dookoła drobiazgi, 
które wróciły ze mną w piątek. Ułożone już, zagospodarowane:-) 
Waza, dzbanuszek śląski, pojemniczek porcelanowy na sól, solniczka...
Na tarasie ławeczka, bardzo nietypowa, ale o niej innym razem.
W garażu też kilka jeszcze skarbów...

piątek, stycznia 05, 2018

Miło na sercu


Łagodna aura sprawia, że tak jak ja dziś, można zachwycać się kluczami dzikich gęsi przemierzających niebo:-) To jednak dość niecodzienny widok, jak na środek zimy. A jednak:-) I to klucz za kluczem... Najmocniej rozczulają mnie te spóźnialskie, pojedyncze gapy, frunące gdzieś tam daleko z tyłu:-) No i poczułam namiastkę wiosny... Właściwie to tylko dwa miesiące z około dwutygodniowym haczykiem i nastanie:-) Wyczekana, wymarzona, poprzedzająca moje ukochane lato:-) Bardzo czekam na tę budzącą się już do życia przyrodę:-) I tak dobrze mi dziś na sercu... Nad głową cudowny widok, dookoła starocie:-) Do tego pogoda sprzyjała dzisiejszym poszukiwaniom. Pierwszy weekend miesiąca, a zatem giełda na Szombierkach:-) Coraz mocniej cenię sobie klimat tego miejsca i ludzi, choć nie pomniejszam oczywiście radości ogromnej, kiedy udaje mi się coś wypatrzyć. Jednak im mniej `poluję`, tym więcej perełek jakoś samoistnie wpada w moje ręce. To chyba stała, niepisana reguła życiowa... Przynajmniej ja dość często ją obserwuję. Kiedy nastawiam się tak całym sercem i bardzo czegoś chcę, czasem moje wyobrażenia przerastają rzeczywistość. I odwrotnie... Może to też dojrzałość emocjonalna, której wciąż się uczę:-) A która już przynosi ten wewnętrzny spokój. Zatem nawet gdybym dziś powróciła z niczym, byłabym bardzo szczęśliwa:-) Niektóre moje skarby:-)

czwartek, stycznia 04, 2018

Bajkowy domek i stara szczotka



Poszukując już wakacyjnie Toskanii, napotykam na przeróżnie ciekawe stronki o tym właśnie miejscu. I tak oto natknęłam się na  fotorelację z przygotowań do ślubu w maleńkiej, włoskiej miejscowości. Zdjęcia są tak urocze i miłe, że bardzo chcę je dziś dołączyć klik:-) A tymczasem, po wielu godzinach przeszukiwania ofert, natrafiłam na takie oto przeurocze miejsce w malowniczej, wiejskiej miejscowości. Przyznaję, że skradło w stu procentach moje serce. A co najważniejsze, udało się je zabukować:-) Nie zdawałam sobie sprawy, że to już ostatni dzwonek, jeśli chce się wyszukać coś naprawdę jedynego, niezwykłego...

wtorek, stycznia 02, 2018

Lekko i błogo mi


Mam takie poczucie, że wszystko w tym Nowym Roku dobrze będzie się układać:-) To chyba tak zwyczajnie... optymizm i pozytywne nastawienie... Bo właściwie poza kartką w kalendarzu, nic nie zmieniło się tak namacalnie. A jednak podświadomość pracuje:-) Bo jak inaczej to nazwać... Może też to nic innego jak wewnętrzna, nieodparta chęć, by dobrze i pięknie było:-) Nowy Rok to jak nowy dzień... Kiedy się budzi, w niepamięć odchodzi to smutne i trudne... W nim zawsze jakoś łatwiej, nawet jeśli poprzedni dzień zmęczył nas, tak wewnętrznie. Kiedy szarzeje po nocy niebo, budzi się znów w sercu chęć do życia, pragnienie by wszystko wokoło nabrało tej dobrej energii, by przyszło coś miłego i dobrego, dla duszy, dla zmysłów (ja osobiście wielką przykładam wagę do zaspakajania zmysłu najcenniejszego chyba dla mnie, zmysłu wzroku):-) Mnie niezmiennie tak właśnie nastraja nowy dzień:-) Począwszy od pierwszych kroczków po omacku do kuchni, by tę pierwszą, poranną kawkę zaparzyć. Wcześniej jeszcze, kiedy mogę już odsłonić wszystkie okna i spojrzeć na wciąż ciemne jeszcze niebo, z tą miłą jednak świadomością, że to już poranek:-) Tylko mój! Cichy, pachnący, trochę zamyślony i rozmarzony. Tak też i teraz jest. W tych pierwszych dniach Nowego Roku, z liczbą milszą jakoś memu sercu:-) Wolna od postanowień i złotych myśli, chłonę to, czego tak do końca nie sposób mi wytłumaczyć.

poniedziałek, stycznia 01, 2018

Nowy Rok


I nastał... Pośród fajerwerków, wśród życzeń i tlących się w sercach nadziei... Z porankiem bezwietrznym i niebem tonącym w różowych niteczkach i plamkach...
Przebudziłam się dziś nieco później.
Chwilkę pobyłam w ciszy. Zerkałam na skrawek mojego nieba za oknem,
to znów przymykałam powieki...
By poczuć tę cichą błogość, z kilkoma swoimi myślami...
Nowy Rok:-) 2018. 
Powitany w ncnej koszulce, z lampką winka, w zapatrzeniu w rozbłyskujące niebo za oknem...
Bez listy ze spisanymi postanowieniami i celami na ten nowy czas
(nigdy jakoś ich nie obmyślam).
O poranku, jak co dzień, zaparzyłam kawkę, tę pierwszą...
Smak wciąż ten sam:-)
A jednak jakoś inaczej mi.
Jakby spokojniej, lżej...
Z poozuciem, że gdzieś tam z tyłu pozostało to, co stare.
A teraz wszystko jest znów możliwe,
jakby bliżej zasięgu moich rąk:-)
Ze świadomością też, że ten początek roku, 
inny jest od poprzedniego...
Ja jestem inna.
Copyright © 2014 bielhani , Blogger