Ciemno jeszcze zupełnie. Przez uchylone okno wpada do sypialni rześkie, chłodne powietrze. Strzepuję kołdrę, układam starannie na łóżku, na niej dzierganą z nici, starociową narzutę/obrus. Kilka poduszek, miś w białej sukience... Gaszę lampkę przy łóżku. Kuchnia. Kilka brudnych naczyń z wieczora... Lubię, gdy jest czysta. Zapalam świece, zmywam co trzeba i włączam piekarnik na 200 stopni. Upiekę bułeczki pszenne:-) Potem może coś słodkiego... W międzyczasie zaparzam yerbę, z kawką jakoś dziś nie po drodze mi. Sięgam po leżącą na stoliku książkę, zakupioną znów przypadkiem, a którą nie przypadkiem chciałam mieć i przeczytać. "Heban" pana Kapuścińskiego. Najpierw jednak trzeba zmielić pszenicę, dodać mąkę, olej, ciepłą wodę, drożdże, sól i odrobinę cukru, by zarobić ciasto na bułeczki. Piekarnik daje już sygnał gotowości do pracy:-) Wychodzi jedenaście, uroczych kuleczek. Jeszcze tylko dwie kreseczki ku ozdobie na znak krzyżyka na każdej z nich i można wkładać do pieca (nie przestałam marzyć o piecu chlebowym:-)). Po chwili cała już upojona zapachem... domowym, miłym, który jakoś zawsze dobrze mnie nastraja, zerkam za okno. Szare już niebo. To tylko moment, by z tej szarości pojaśniało zupełnie. Bułeczki pieką się już. Mam 30 minut. Kilka stronic zatem zdążę przeczytać:-) Z zapachem chleba splata się cudownie woń świecy o aromacie świątecznego, piernikowego ciasta, zakupionej kilka dni temu w Ikei. Lubię tam właśnie, obok giełdy kwiatowej w Tychach, uzupełniać zapasy świec. W tle pan Niemen przywołuje we "Wspomnieniu" miłosne nuty...
Pora budzić już wszystkich. Śniadanie... Ciepłe jeszcze bułeczki, kakao, powidła i miód...
~ bh ~
Z tymi bułeczkami, kochana przyjedź do mnie😉Pięknie u Ciebie i smacznie!
OdpowiedzUsuńJuż się skończyły:-) A bez mogę?
OdpowiedzUsuńCałusy,
Hania
😘😘😘
UsuńPięknie wymalowałaś nastrój wczesnego poranka z zapachem piekącego się pieczywa w tle.Paluszki lizać.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń