wtorek, lipca 26, 2016

Wymarzony zegar Mora

               

Czas - niezależnie od wszystkiego, nieubłaganie mija, płynie, gna...
Już na tym etapie życia ( mówię o sobie ), niestety przecieka przez palce.
Na przekór... kiedy przeżywamy coś pięknego, gdy pragniemy zatrzymać się na moment, by zachwycić się jakąś chwilą, płynie jeszcze szybciej! I na odwrót, są chwile, o których wolelibyśmy nie pamiętać, a one dłużą się niemiłosiernie... A skoro czas, to nie mogę nie przywołać tutaj cudownego, niepowtarzalnego, jedynego i poza wszelką konkurencją - odmierzającego czas właśnie - zegara MORA:-) Któż nie zna i nie pragnie, by taki właśnie zagościł w jego domu?:-) No może znalazłby się ktoś taki, ale to z pewnością nikt z grona miłośników przedmiotów starych, tych z duszą i własną zapisaną już przez minione lata historią. Ja mam to wielkie szczęście, że taki właśnie, któregoś cudownego  piątku lub soboty (wtedy właśnie w moim regionie, w każdy pierwszy piątek i sobotę odbywa się giełda staroci), taki właśnie czekał na mnie:-) A nawet podwójne szczęście, bo w niedługim czasie niespodziewanie znalazłam również drugi:-) W dodatku w bardzo dobrej cenie:-) Oba oczywiście przetarłam na biało w delikatnym shabby chic. Jeden z nich wciąż czeka na renowację mechanizmu, ale to nic:-)
Oba zachwycają mnie każdego dnia:-) Sprawiają, że wnętrza przybrały jeszcze bardziej domowy, ciepły charakter. I pomyśleć, że te cuda powstały zupełnie przez przypadek. W okolicznościach, które napisało życie... A miało to miejsce w XVIII wieku, w położonym w samym sercu Szwecji - miasteczku Mora (stąd nazwa). Historia tego miasteczka zapisała wiele burzliwych momentów. Pomijając słynny proces skazanych na śmierć 70 czarownic (XVII wiek), miasteczko przeżyło suszę, która dotknęła ten region, a która uniemożliwiła rolnikom uprawy i plony, upadek górnictwa i co za tym idzie głód. Wielu mieszkańców emigrowało na południe w poszukiwaniu lepszego życia... Ci zaś, którzy pozostali, zmuszeni byli do szukania i nabycia nowych umiejętności, przebranżowienia po prostu. I tak zaczęto produkować m.in. noże Mora i zegary o tej wdzięcznej nazwie :-) Odtąd miasteczko cieszyło się już sławą i dobrobytem:-)

Dziś zegar Mora może stać się naszą własnością, jednak ceny często uniemożliwiają taki zakup.

Tutaj np można takowe zakupić w dość rozsądnej cenie: klik


Te zakupione na OLX czy na giełdzie staroci, często wymagają odrestaurowania. Skrzynię możemy odnowić sami:-) Renowacja mechanizmu to koszt rzędu 300 zł(ja tyle właśnie zapłaciłam za swój).

Są i takie, ale cena jest już sporo wyższa: klik i klik.

Zawsze możemy negocjować cenę, a wręcz powinniśmy:-)

Taki zegar odmierza czas mniej boleśnie, takie mam odczucie:-) 









Miłego, spokojnego i `wolnego`dnia wszystkim!:-)

~ bh ~


2 komentarze:

Copyright © 2014 bielhani , Blogger