poniedziałek, lipca 25, 2016

Starocie - moja miłość


Kiedy wracam z jarmarku staroci z kolejnym skarbem, którego urokowi nie potrafiłam się oprzeć, pomimo iż... nie bardzo w momencie zakupu wiem, jak i gdzie go umieszczę, wiem natomiast, że muszę go/ją/to mieć, jestem szczęśliwa innym zupełnie, nieporównywalnym z niczym innym szczęściem. Moje serce bije inaczej, radośniej, szybciej, w głowie zaś mnożą się obrazy wnętrza mojego domu z nabytymi właśnie, odnalezionymi spośród wielu innych - skarbami...!

Dostrzegam ich ponadczasowe piękno, zachwycam się kunsztem, z jakim wykonano każdy szczegół. Myślę o ludziach, którym ten przedmiot służył... To nie tylko `fotel`. To cała zamknięta w nim historia. 
Widzę siedzącą na nim kobietę, wpatrującą się w płomień tlący się 
w kominku, mającą swoje plany, marzenia. Cieszącą się tą właśnie małą chwilką... A teraz ja mogę nadać mu nowe tchnienie, drugie życie :-) To sprawia, że chcę czym prędzej zająć się nim. Zatem to, co kocham - etap odnawiania :-) Zamykam drzwi mojej "pracowni" (cudzysłów po to, by ciut umniejszyć znaczenie tego słowa w odniesieniu do miejsca, w którym oddaję się swojej pasji, ale jest klimatyczne, pełne starych mebli i przedmiotów i czuję się w nim cudownie). Wchodzę w inny wymiar, mój mały/wielki świat, w którym jest mi dobrze i w którym uwielbiam przebywać, do którego chętnie powracam. I na koniec chwila, na którą czekam, uwieńczenie wysiłku i pracy, nowa odsłona starociowego skarbu :-) Pozostaje już najmilszy moment - znalezienie miejsca, w którym stanie, gdzie będzie wyglądał najpiękniej!

Ubolewam jedynie, że dziś zatracono już tę wrażliwość na szczegóły, 
na dokładność i precyzję wykonania i wykończenia przedmiotów codziennego użytku. Miłośnicy staroci doskonale wiedzą o czym mówię. Ot... takie okucia starych mebli, drzwi, bram, okien, a dla kontrastu "to", co zastajemy dziś, z wątpliwym urokiem, dekoracyjnie przedstawiającym się często marnie i sztampowo. Na całe szczęście istnieją giełdy staroci, a tam wszystko jest możliwe :-) 

Czekam już niecierpliwie na tę największą w moim regionie, po której mój samochodzik niepozornie wcześniej prezentujący swą pojemność, jest w stanie pomieścić sporo mebli, świeczników, koszy i... moją przyjaciółkę, pasjonatkę staroci równie niepoprawną jak ja :-) 

Wszystkim poszukiwaczom skarbów, cudownego poniedziałku 
i wielu odnalezionych, czekających na nowe życie staroci życzę :-)



~ bh ~

2 komentarze:

Copyright © 2014 bielhani , Blogger