środa, sierpnia 24, 2016

Dei bei candelieri


Sztuka - pojęcie zawierające w sobie wszystko, co jest wytworem działalności ludzkiej w zakresie estetycznym, spełniających rolę zarówno dekoracyjną, jak i użytkową. Ja pragnę dzisiaj skupić się 
na cudownym "wynalazku" człowieka, wchodzącym w zakres sztuki użytkowej, ale jakże dekoracyjnym zarazem. A zatem - świeczniki:-)

Pojawiły się już w czasach starożytnych, kiedy świece poza lampami 
olejnymi, a później naftowymi, były jedynym źródłem światła. 
Dziś, pełnią rolę wyłącznie dekoracyjną. Ja jednak nie wyobrażam sobie bez nich moich wnętrz. A może właśnie dlatego:-) I tutaj znów, podobnie jak w przypadku zydelków, półeczek, kufrów (o których również nie omieszkam kiedyś napomknąć - to kolejna moja miłość) 
i innych jeszcze, przeróżnych starociowych skarbów, pełnią znaczącą rolę dekoracyjną w moim domu. I mogę stwierdzić bez wahania, że... są wszędzie:-) Swój przegląd zacznę może od tych , z których jestem najbardziej dumna, w sensie wizualnym jak i starociowym:-)

Stare, sygnowane dziewiętnastowieczne Norbliny.
Celowo pozostawiłam je w takim, nienaruszonym stanie (salon).




Po wyczyszczeniu dla mnie nie prezentują się już tak wyjątkowo.
Oto przykład. 
Te zakupiłam na wpół oczyszczone i już nie do końca je czuję. 
Jednak są i na chwilę obecną zdobią stół tarasowy:-)


To najstarsze, barokowe, drewniane świeczniki, które najbardziej cenię i podziwiam zarazem (salon):









I dalej...
Ten też barokowy.
Nie wzdycham przy nim tak jak przy poprzednich, jednak nie można odmówić mu uroku (klatka schodowa).



I następny odkupiony po dobrej znajomości.
Piękny:-) I sporych rozmiarów (salon).



To jeden z niewielu, jak nie jedyny - stylizowany (łazienka).


Przemalowane, nie tak stare świeczniki mosiężne (sypialniane okno):



Najnowszy mój zakup:-)
Starutkie, drewniane i... nie małe (kuchnia).
W białej odsłonie.


\

A to cała reszta, która w mojej pracowni/graciarni 
pomieszkuje sobie :-)









A świecznikowa inspiracja wypłynęła dziś, a raczej wczoraj, podczas przeglądania cudownych, włoskich magazynów wnętrzarskich 
(wypożyczonych na kilka dni).
Takich wnętrz poszukuję, o takich magazynach marzę...
Na takie cudowne, `moje` chwile z kawką i pięknymi `obrazami` 
czekam:-)




A dziś mam tę przyjemność i rym zamieścić mogę... albo dwa nawet, 
które wczoraj znów ucieszyły moje oczy:-)
W temacie świecznikowym rzecz jasna:

" pewien społecznik 
wciąż stawiał się na świecznik 
a że rozumu był małego 
nie wychodziło mu nic z tego "

~

"  pamiętaj , że życia statecznik
to w domu piękny świecznik  "

I tego się trzymajmy:-)

Cudownego dnia, pełnego miłych dla oka i ucha akcentów życzę:-)


~ bh ~

















4 komentarze:

  1. ....cóż pozostaje powzdychać.....i mieć nadzieję, że w końcu i mi jakiś się trafi. No bo przecież wiesz jakie mnie wpadły w oko:)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. a w sumie ten jeden ciemny W OGÓLE nie pasujący w Twojej pracowni do reszty:))) mogłabym przygarnąć.... Naprawdę bym się nim dobrze zaopiekowała. Mało tego nawet bym go nie przemalowała bo ja takie kolorki lubię, wręcz bardzo:)) lubię

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomyślę :-)
    W niedzielę mam starocie w Gliwicach , w następny weekend na Szombierkach . Rozejrzę się dla Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 bielhani , Blogger