sobota, grudnia 30, 2017
Kilka miłych drobiazgów
piątek, grudnia 29, 2017
Śnieg...
Śmiało nucę sobie... na całej połaci śnieg...
Dziś powitała mnie biel za oknem. Puszysta, lekka:-)
Świątecznie, można by rzec, jednak
z dnia na dzień coraz zwyczajniej już. Lubię bardzo planować sobie i przygotowywać wszystko na ten świąteczny czas, potem już wyczekiwać z biciem serca i w zachwycie, by przeżyć TO niezwykłe, jedyne i cenne dla duszy, serca i zmysłów... Jednak kiedy już mija świąteczne poruszenie i nastaje taki jak dziś, zwyczajny dzień, kusi mnie bardzo, by tę moją całą przestrzeń oczyścić.. By przejść do codziennej, nieświątecznej rzeczywistości, którą bardzo lubię.
środa, grudnia 27, 2017
Zwyczajnie już
wtorek, grudnia 26, 2017
Moje Boże Narodzenie
Na dzień 26 grudnia przypada kult i wspominanie postaci Św. Szczepana.
Diakona i męczennika kościoła, fałszywie oskarżonego o bluźnierstwo
(głoszenie ewangelii poczytano tak włanie),
i ukamienowanego w Jerozolimie przez miejscową ludność za wiarę.
Dziś, dzień po Bożym Narodzniu wspomina się rónież innych świętych.
Nie jesteśmy zobowiązani do uczestnictwa we mszy.
Jednak to dla mnie najpięniejsze w kosciele momenty:-)
Kiedy rozbrzmiewają kolędy, gdy dookoła mienią się choinkowe światełka,
a wszyscy z jakąś widoczną gołym okiem radością patrzą przed siebie...
Zawsze też najmocniej wzruszam się, kiedy mogę zanucić
"Cichą noc" i poczuć... jedność i wzniosłość jednocześnie tych świątecznych chwil...
poniedziałek, grudnia 25, 2017
25 dzień grudnia
Spokojny poranek, pośród smakołyków wszelakich, z ułożoną już piętrowo zastawą (użyłam jednak innej, niż planowałam. Tej w odcieniu ecru, jakoś ładniej komponowała się z obrusem) i sztućcami (stsrociowymi, `złotymi`) odłożonymi w rogu stołu (to pierwsze ich święta).
sobota, grudnia 23, 2017
Pięknych Świąt
W przededniu Wigilii, pomiędzy jednymi ciasteczkami a drugimi,
w międzyczasie pierożkami i z dochodzącym z kuchni zapachem suszących się jabłek i pomarańczy i gotującej się kapusty, przesyłam kilka obrazów
i życzę wszystkim Wspaniałym Kobietkom, by zręcznie
i sprawnie uporały się z wszystkimi przygotowaniami...
By już dziś całość wszelkich prac pozostała z tyłu:-)
Każdej z Was przesyłam gorącego, świątecznego całusa.
Pamiętajcie Cudowne Istotki o chwilce dla siebie,
odpoczynkowej kawce jakiejś,
o sobie po prostu💗
piątek, grudnia 22, 2017
świątecznie przed domem
środa, grudnia 20, 2017
Nielajtowo
W poszukiwaniu świątecznych inspiracji, zaglądam tu i tam... I tak właściwie każdy ma swoją receptę na dobre, udane święta. Podyktowaną własnymi potrzebami, swoim tylko spojrzeniem i odczuwaniem. Coraz częściej napotykam na lajtowe podejście do przygotowań wszelkich. Bo to zabieganie i brak czasu... Ale tak myślę sobie, że to przecież tylko jeden jedyny taki moment w roku. Nie mający odniesienia, wyjątkowy. Do tego to nasze stare, piękne tradycje, niezwykle ważne. Z wielu powodów.
wtorek, grudnia 19, 2017
Mój przełom i... za krótki dzień
Nie dowierzam jeszcze troszkę, ale... jest czerwień:-) Moją tegoroczną choinkę zdobią ciemnoczerwone bombki i serca:-) To naprawdę przełom! Aż łezkę uroniłam, bo... nie do końca rozumiem, co tak naprawdę się wydarzyło, skoro tak po prostu pozostałam przy tej, odkładanej do kufra w ostatnim momencie co roku, czerwieni. Cieszę się tym niezmiernie. To dla mnie również jakiś symbol... przemiany, czegoś nowego... I na całe szczęście moja choinka utrzymuje dzielnie szklane, ciężkie ozdoby. Pięknie jest:-) I w domku i na zewnątrz. Nowe światełka, zawieszone dookoła dachu piękniej świecą niż poprzednie. Oczywiście ciepłym światłem. Kilka akcentów (mniej niż zeszłego roku chyba), zdobi taras i front domu. Właściwie najbliższe dni mogę przeznaczyć na dopieszczanie wszystkiego i... swojej duszy:-)
sobota, grudnia 16, 2017
W radosnym oczekiwaniu
Dziś pojawi się choinka, są piękne dekoracje dookoła. Wszystko powolutku nabrało takiego jak pragnęłam kształtu. Wielka uczta dla zmysłów:-) Wewnętrzny spokój. Satysfakcja. Otwieram już swoje serce... Bez tego wszelkie moje poczynania i przygotowania stałyby się jedynie zwykłym, jak co dzień ogarnianiem. A chciałam, by tutaj miało to głębszy przekaz. To SYMBOL. Wszystko już czeka... Pięknie błyszczy, cieszy, zachwyca... Zatem... otwieram się, na wielką radość, na nowe życie, które daje Jezus Chrystus. By z tą radosną pobożnością móc wejść w stan oczekiwania... Na Mesjasza, który przychodzi w chwale. Na najważniejszego Gościa...
piątek, grudnia 15, 2017
Świąteczne przymiarki:-)
czwartek, grudnia 14, 2017
Podglądam i `choruję`
wtorek, grudnia 12, 2017
Powolutku do przodu:-)
niedziela, grudnia 10, 2017
Słońce, kilka myśli i moje skarby
sobota, grudnia 09, 2017
Chwile szczęścia
Po pierwsze, nie ma już niechcianych przeze mnie karniszy w kuchni:-)
Druga dobra wiadomość, znalazłam sposób, by ukryć sypialniany telewizor, którego całym sercem nie...akceptuję:-)
Oto parawan, który zakupiłam na OLX. Dotarł przedwczoraj:-)
Przetrę go na szaro i najpewniej dodam któryś z lnów jako wypełnienie.
czwartek, grudnia 07, 2017
I będzie coraz piękniej
Dzisiejszym popołudniowym niebem,
z czerwono-pomarańczową łuną na linii horyzontu można było się naprawdę zachwycić:-)
W ciągu dnia słońce też rozpieszczało,
wypełniając promieniami wnętrze domu i pracowni:-)
Dziś ułożyłyśmy w pracowni drzewka,
które otrzymałyśmy w prezencie:-)
To tujki:-) Sztuk... kilka. Przyozdobiłyśmy je światełkami
i ułożyłyśmy w starych naczyniach, konewkach, sankach...
Właściwie na odwrót:-)
Na szafie kuchennej nasze emaliowane naczynka i gałązka jemioły...
środa, grudnia 06, 2017
Świece, Pan Bajor, nowa narzuta, nowy dzień...
Spokojnie wstaje nowy dzień... Z nadzieją, zniecierpliwiona, jak co rano, czekam na to, co przyniesie. Z miłym, dobrym nastawieniem. Z tą iskierką w sercu, by już czymś się zająć, by znów móc odkreślić jeden z punkcików, może poczuć zapach ciasta, dochodzący z kuchni... W tle jedna z płyt przywieziona z ostatniego koncertu. Za oknem noc jeszcze. Światło świec to to, które kocham najmocniej. Tuż po dziennym, naturalnym. To sztuczne jest niezbędną koniecznością, ale męczy mnie. Unikam, gaszę co tylko mogę. Pamiętam, że już jako mała dziewczynka, będąc w bibliotece, nie rozumiałam, dlaczego wszędzie palą się lampy, skoro za oknem jasno jeszcze. Przeszkadzały mi. Zatem palą się u mnie świece, wszędzie... Od pierwszych chwil po przebudzeniu...
wtorek, grudnia 05, 2017
Mija sobie dzień
Nowy dzień nowego tygodnia, grudniowy... Za oknem drzewa w śnieżnych czapeczkach... Z nieba prószy suchy, lekki śnieżek. Nastraja świątecznie:-) Przede mną spokojny już tydzień. Mogę pomyśleć znów o swoim domku, zająć się kolejnymi punkcikami i dekorowaniem. Wszystko cierpliwie sobie czekało. Na wielu blogach sporo świątecznie już się dzieje:-) Bywają już nawet udekorowane drzewka świąteczne:-) Na to dla mnie jednak o wiele za wcześnie. A jest póki co wszystko, do czego mogę sobie uciec, ku czemu mogę zawrócić swoje myśli... Moje mebelki, poduszeczki, świece, kwiaty, pejzaż za oknem... Jednym słowem całe otaczające mnie piękno, zawarte w przedmiotach i w naturze. One naprawdę mają wielką moc. Pozwalają trwać, nie zwariować... Kiedy już wszystko wydaje się być przeciwko, dają wytchnienie. Przywracają radość, kiedy nie cieszy już nawet myśl o nowym dniu... I jak to w takich momentach już jest, zajęłam się porządkami, odświeżyłam dekoracje, poprzemieniałam co nieco i już mogę czerpać... Jestem spokojna, miło mi znów na sercu i dobrze... Mam chwilkę, by pobyć w swoim świecie:-)
niedziela, grudnia 03, 2017
Mój sen
jest `spotkanie` z Panem Michałem Bajorem. Artystą największego dla mnie formatu... Wielkim, choć skromnym. Który... `opowiada` swoje piosenki. Każda z nich jest oddzielną historią. Opatrzona wstępem, obrazuje przesłanie i okoliczności, w jakich powstała... To bezcenne, móc usłyszeć o tych kilku momentach, które zdarzyły się w życiu, tym artystycznym, Pana Michała i emocjach, które zrodziły... Dane nam było uczestniczyć w najpiękniejszej uczcie dla zmysłów, dla duszy, dla serca... Po raz pierwszy nie potrafiłam po prostu wyjść z koncertu. Poczułam więź... I już za moment tęsknotę. Na koniec... pustkę i żal... Bo oto nastał koniec, a ja nie nasyciłam się, wciąż było mi mało... Pan Michał złożył swój autograf na płycie, którą zakupiłam po recitalu, właściwie to kupiłam trzy:-) I to był ten moment, kiedy mogłam podejść bliżej, wykrztusiłam zaledwie dwa słowa:-) Zważywszy, że bliska byłam omdlenia, to i tak sukces:-) To był piękny, niezapomniany wieczór!
sobota, grudnia 02, 2017
Nowa lampa i leniwy poranek
I znów weekend...
Nie wiem czy tylko mnie, ale niepostrzeżenie dzień ucieka za dniem.
Może też przez to, że sporo dzieje się ostatnio.
Na tyle dużo, że na dalszy plan odłożyłam swoje przedświąteczne postanowienia porządkowe, a są dla mnie bardzo ważne.
Wiele punkcików już skreśliłam:-)
I to cieszy mnie bardzo:-)
A tymczasem zerkam z zachwytem na moją nową/starą lampę w kuchni
i w sypialni:-)
Doczekałam się i wczoraj, lampy i żyrandol, zawieszone tak póki co,
po kilku latach ustąpiły miejsca wiekowym i cudnym odpowiednikom.
Sypialnianą, przywiezioną z Toskanii, pokażę w pełnej krasie,
gdy już całość będzie taka jak chcę.
Z narzutą nową i szafą:-)
czwartek, listopada 30, 2017
Pięknie im
Już sama zieleń jedliny sprawia, że jest mi świątecznie i dobrze:-)
Nie muszę nawet przyozdabiać wianków, a drzewko świąteczne mogłyby oplatać jedynie subtelne światełka.
To pierwsze święta w naszej pracowni:-)
Bardzo to przeżywam. I z zachwytem zerkam,
jak cudnie moim starociowym skarbom z zieloniutkimi wiankami.
wtorek, listopada 28, 2017
Kilka świątecznych akcentów
Stara szafa, to jeden z najmocniej lubianych przeze mnie mebelków.
Obok kredensów i ławeczek...
I jeszcze kilku innych przedmiotów:-)
Jednak szafy lubię szczególnie w tym bożonarodzeniowym czasie.
Na nich, jeśli są dwudrzwiowe,
koniecznie dwa subtelne wianki z jedliny...
Stąd też zapragnęłam przywlec tę moją starutką,
z serduszkami szafę do kuchni.
Zawisną na niej dwa wianki właśnie:-)
sobota, listopada 25, 2017
Wspomnień kilka
Wymyśliłam sobie kozę do naszej pracowni. Zimno w niej, pomimo, że kaloryfery ciepłe... Aż się boję pomyśleć, co to będzie, jak nadejdzie prawdziwa zima. Oto moja inspiracja:-) Taka byłaby szczytem marzeń:-) Znaleziona na jednym z blogów, który regularnie odwiedzam: klik.

czwartek, listopada 23, 2017
Inaczej bije puls
Złapałam dziś sporo promieni słonecznych podczas spaceru z psem
i siedząc na ławce w ogrodzie:-)
Dziś nie chciało się wracać do domu, odwrotnie niż wczoraj.
W takie dni inaczej bije puls:-)
I choć wciąż coś rozpraszało moją uwagę i nie mogłam skupić na niczym konkretnym, zatem też niewiele dziś zrobiłam,
to nie mam wyrzutów.
Żyję promieniami wpadającymi do wnętrza,
z którymi tak dobrze mi na sercu.
A o wczorajszej, ponurej i mokrej aurze przypomina mi jedynie
kilka zdjęć...
Ta wczorajsza szarość sprawiła, że ułożyłam w kilku już miejscach światełka. W kredensie, w witrynce, na kominku i przy lustrze/lusterku kuchennym.
wtorek, listopada 21, 2017
Małymi kroczkami
niedziela, listopada 19, 2017
Lekko mi
Wczorajszy dzień był jednym z tych, w których przenoszę góry.
Pomimo nieprzespanej znów nocy, od samiutkiego rana zabrałam się za realizację jednego z moich przedświątecznych postanowień.
Z serii tych raczej trudniejszych i bardziej praco i czasochłonnych.
I to jedyny sposób, by móc cokolwiek spełniać w zakresie porządkowania mojego domu.
Potem, w ciągu dnia, mogę wykańczać i dopieszczać.
Chodzi o to, by po prostu zacząć.
A zatem jeden punkcik pod tytułem `porządkowanie spiżarni`, przekreślony:-) I to cieszy mnie niezmiernie:-)
piątek, listopada 17, 2017
Chce się wszsytko
środa, listopada 15, 2017
Moje punkciki
wtorek, listopada 14, 2017
Przedświątecznie
niedziela, listopada 12, 2017
W dobrym nastroju
sobota, listopada 11, 2017
Płyną myśli
z kojącym zapachem pierwszej, porannej kawki,
z dźwiękami mojej już płyty `Parsley`... Tak miło mi na sercu. Wciąż stają się moim udziałem miłe, dobre, bezinteresowne, czyjeś poczynania:-) Płyta pani Julii jest takim właśnie miłym gestem:-)
środa, listopada 08, 2017
Tak jak chciałam
Powolutku, gdzie nie spojrzeć, świątecznie się dzieje. I choć wzbraniam się jeszcze przed wchodzeniem w ten świąteczny klimat, to nie sposób nie zatrzymać oka na bożonarodzeniowych aranżacjach, które pojawiają się na blogach i w magazynach wnętrzarskich. A nawet w naszej pracowni taki już świąteczny akcent zaistniał:-) Otóż spora kula jemioły zawieszona pod sufitem zdobi przestrzeń. I w kilku jeszcze miejscach gałązki tej skądinąd pasożytniczej, ale jakże uroczej roślinki:-)
poniedziałek, listopada 06, 2017
Będę marzyć, będę żyć...
Z każdym dniem umacniam się w poczuciu, jak ważne jest dla mnie uwolnienie się od mieszkającego w sercu żalu i zawodów. I tych płynących z relacji niektórych i zwyczajnie z różnych stanów rzeczy obecnie... I to się dzieje. Krok po kroczku. Powolutku. Uczę się siebie, odkrywam pokłady, o których nie miałam zielonego pojęcia... One same dają o sobie znać. Ukazują, jak inaczej dzięki nim może być. Uczę się wyrażania swoich emocji i swojego zdania. Wciąż. I trwania przy swoim, nawet jeśli wszystko i wszyscy są po drugiej stronie. Nie jest ono ślepe. Płynie z serca. Z wewnętrznego przeświadczenia, że naprawdę tak czuję i myślę. I pozostawiam sprawy po mojemu. Nie ulegam, jak kiedyś. Przestałam też zabiegać o zrozumienie. Bo gdy za każdym razem, to walka z wiatrakami, nadchodzi moment, kiedy zwyczajnie nie ma to już znaczenia... A ten moment niesie wolność i ulgę:-)
niedziela, listopada 05, 2017
Miła perspektywa
Pięknie budzące się dziś niebo, na różowo, z niteczkami i plamkami, jasne już, rozświetlone słońcem:-) Niedzielny poranek. Z zapachem ciasta, z kawką w ulubionej filiżance, ze spokojnymi myślami. Pośród starociowych mebelków, dodatków i wnętrz (klik i klik), po które tak chętnie sięgam, którymi karmię swoją duszę. Lubię tak rozpoczynać dzień:-) Z rosnącym w piekarniku ciastem, z takimi jak dziś pastelami nad horyzontem, z miłą perspektywą pogodnego nieba. Pośród inspiracji, tych na Pintereście i w moich magazynach. Zerkam też dookoła, bo przecież tutaj też się dzieje:-) Np miejsce po piekarniku parowym, który trafił do przeglądu, bo coś nie tak się działo, wypełniły moje starociowe skarby:-)
sobota, listopada 04, 2017
piątek, listopada 03, 2017
Kilka perełek i miła świadomość jutra...
środa, listopada 01, 2017
W nowej odsłonie
Salon w nowej, zimowej odsłonie:-)
Zimowej dlatego, iż odtąd dostęp do tarasu i ogrodu
możliwy jest z jednej tylko strony.
Bocznym wejściem.
Na drzwiach tarasowych zaś stanęła sofa,
ukazując tym samym sporą przestrzeń,
której wcześniej tutaj (w salonie) nie czuło się.
wtorek, października 31, 2017
Mam gdzie wracać :-)
Nie posiadam się z radości:-) Zakupiłam stary szezlong za bardzo przyzwoite pieniądze:-) Już szykuję len na tapicerkę. Drewniane elementy w śmietankowym odcieniu... Troszkę jeszcze farby po zegarze pozostało... Achhh:-)
A dziś już odpoczywam, przy mojej popołudniowej yerbie, świecach, kwiatach i gazetkach:-) Odwiedziłam groby moich bliskich, udekorowałam je pięknie białymi, barankowymi hryzantemami, zapaliłam świece i odszukałam w sercu i wspomnieniach kilka obrazów i myśli... Bo przecież Oni wciąż są, żyją, we wszystkim, co przywołuje ich kochane Osoby w naszej pamięci... Przy tym smutek i żal przeradza się w nadzieję i swego rodzaju radość... Bo ich udziałem jest już inny, dobry świat...
niedziela, października 29, 2017
Mój azyl
Wiele dzieje się na drodze codziennych i niecodziennych spraw i zdarzeń... Tych planowanych, zadaniowych i tych towarzyszących im, wynikających z nich...
Zapatrzona jestem w nowe zadania i cele.
Oddaję im swoje serce, swoją energię i czas.
Z otwartością i serdecznością pragnę zmierzać ku każdej powziętej roli i ku nowym zadaniom.
Jednak czasem czuję się jak nie z tego świata,
ze swoim postrzeganiem wszystkiego.
A potem jeszcze na swoje nieszczęście,
roztrząsam, rozmyślam, przeżywam...
Do kitu! Wolałabym móc odciąć się od tego co już za mną,
co tak naprawdę już się zdarzyło.
I świat taki praktyczny do tego jest...
sobota, października 28, 2017
Wariacja jesienna
Odzyskuję wiarę:-) Odkrywam na nowo dobre emocje i czuję wdzięczność... Bo oto zupełnie bezinteresownie,
ktoś oddaje nam swój czas i ofiarowuje swą pomoc...
To niezwykłe,
jak różnych ludzi i Ludzi napotykamy w pracowni.
Podobnie przecież w życiu. I podczas gdy przy jednych dobrze nam i bezpiecznie jakoś, tak przy innych, boli nawet dźwięk wypowiadanego ich imienia. Takie doświadczenia jak wczoraj, te dobre, dodają sił, koją i pozwalają pozostawić za sobą wszystko co złe...
piątek, października 27, 2017
Kremowy zegar i kilka jeszcze śmietankowych akcentów
środa, października 25, 2017
Niebiałe akcenty w mojej pralni
Wyjazd do Ikei w zeszłym tygodniu zaowocował poza świecami
i innymi drobiazgami,
zakupem tej oto uroczej roślinki:-)
poniedziałek, października 23, 2017
Miło, domowo
Ciemno jeszcze zupełnie. Przez uchylone okno wpada do sypialni rześkie, chłodne powietrze. Strzepuję kołdrę, układam starannie na łóżku, na niej dzierganą z nici, starociową narzutę/obrus. Kilka poduszek, miś w białej sukience... Gaszę lampkę przy łóżku. Kuchnia. Kilka brudnych naczyń z wieczora... Lubię, gdy jest czysta. Zapalam świece, zmywam co trzeba i włączam piekarnik na 200 stopni. Upiekę bułeczki pszenne:-) Potem może coś słodkiego... W międzyczasie zaparzam yerbę, z kawką jakoś dziś nie po drodze mi. Sięgam po leżącą na stoliku książkę, zakupioną znów przypadkiem, a którą nie przypadkiem chciałam mieć i przeczytać. "Heban" pana Kapuścińskiego. Najpierw jednak trzeba zmielić pszenicę, dodać mąkę, olej, ciepłą wodę, drożdże, sól i odrobinę cukru, by zarobić ciasto na bułeczki. Piekarnik daje już sygnał gotowości do pracy:-) Wychodzi jedenaście, uroczych kuleczek. Jeszcze tylko dwie kreseczki ku ozdobie na znak krzyżyka na każdej z nich i można wkładać do pieca (nie przestałam marzyć o piecu chlebowym:-)). Po chwili cała już upojona zapachem... domowym, miłym, który jakoś zawsze dobrze mnie nastraja, zerkam za okno. Szare już niebo. To tylko moment, by z tej szarości pojaśniało zupełnie. Bułeczki pieką się już. Mam 30 minut. Kilka stronic zatem zdążę przeczytać:-) Z zapachem chleba splata się cudownie woń świecy o aromacie świątecznego, piernikowego ciasta, zakupionej kilka dni temu w Ikei. Lubię tam właśnie, obok giełdy kwiatowej w Tychach, uzupełniać zapasy świec. W tle pan Niemen przywołuje we "Wspomnieniu" miłosne nuty...
niedziela, października 22, 2017
Kilka szczegółów
Aura dziś taka sobie, choć poranek zapowiadał się pięknie.
Niebo usłane różem, bezchmurne...
Przez moment miałam nadzieję,
no ale jest jak jest.
W takie dni, kiedy nie bardzo wiem co z sobą począć,
wystarczy mi zajrzeć do swoich magazynów i na kilka blogów,
by dzień spędzić twórczo i czynnie:-)
Szczególnie, że wczoraj calutki dzień
spędziłam w nocnej koszuli nic nie robiąc:-)
Świadomie przyzwalam sobie na takie słodkie lenistwo.
Z książką, kawką, świecami, muzyką, znów kawką,
czymś pysznym...
I tak do końca dnia:-)
sobota, października 21, 2017
Timeworn charm
piątek, października 20, 2017
Moje słabości
Georginia...
Jakież piękne, kobiece imię można by rzec.
A to nazwa uroczych, ogrodowych kwiatów,
nazywanych również daliami.
Białe dalie/georginie urzekają mnie bardzo.
Piękne w swej prostocie, troszkę wiejskie, subtelne, niepretensjonalne...,
jeśli tak można opisać kwiaty:-)
środa, października 18, 2017
Zapach jesieni
W pracowni otwieramy okna zamiast uruchamiać piec:-)
Słońce otula nas promieniami,
a my w afirmacji tej cudownej aury,
przywołujemy wszelkie, jesienne motywy.
Wrzosy w wazach i w skrzyniach,
zasuszone hortensje w słojach
i... kompozycje kwiatowe, które też przybrały ten radosny,
wielobarwny klimat:-)
I jakże wpisują się tutaj i ożywiają wnętrza...
wtorek, października 17, 2017
Kolorowo, promiennie
Wspaniała zabawa z tymi jesiennymi, moimi dekoracjami:-)
Dziś dokupiłam żurawkę, dąbki i kilka znów wrzosów.
Wczoraj przestawiłam co nieco dookoła domku.
Zamieniłam miejscami ławki.
Z głównego tarasu eklektyczna, ulubiona moja ławeczka,
trafiła na front domu:-)
Już nie pod okno, a tuż przy drzwiach wejściowych.
Można odłożyć zakupy, spocząć,
by przed wejściem do domu złapać kilka jeszcze promieni słońca...
niedziela, października 15, 2017
Niedzielny poranek
Wczorajszy poranek zwiastował dobry, słoneczny dzień.
I takim właśnie był:-)
Na początek z kawką i z czymś miłym dla oczu i duszy...
Z kilkoma wrzosami, które dokupiłam przy okazji spaceru uliczkami miasta oraz z zimozielonym hebe.
Urocza roślinka, podobna do szałwii ozdobnej.
Moja ma kwiatuszki fioletowe,
będę rozglądać się jeszcze za białą.
Kilka słów o tej bylince tutaj.
Dzięki swym zimozielonym listeczkom,
nazwano ją imieniem greckiej bogini młodości:-)
piątek, października 13, 2017
Jesiennie
Zużyłam dziś troszkę zasuszonych hortensji,
by ozdobić wiankiem moje drzwi wejściowe.
I korci mnie bardzo, by przemalować je na biało.
Tak jak swego czasu furtkę...